Avalon » Serie komiksowe » Silver Surfer - Requiem » Silver Surfer - Requiem #3

Silver Surfer - Requiem #3

Silver Surfer - Requiem #3

Part three: "Benedictus"

Postacie
Zapowiedź

Kolejna propozycja z linii Marvel Knights. Występ gościnny – Dr. Strange!! Jego czas kończy się. Jak ryba płynąca w górę rzeki, Silver Surfer ściągnięty jest do wód, które go zrodziły. Jednak droga do Zenn-La nie jest ani prosta, ani czysta. By osiągnąć miejsce przeznaczenia, Surfer musi pokonać drogę przez pole bitwy o niewyobrażalnej skali i uderzyć w samo serce Świętej Wojny, która szalała przez tysiące lat. Czy jest jeszcze czas na jedno, ostatnie pchnięcie się ku odkupieniu?

Cytat

Przesłanie Silver Surfera:

"If sacred places are spared the ravages of war, then make all places sacred. And if the holy people are to be kept to be harmless from war, then make all peoples holy."

Streszczenie

Silver Surfer obleciał już całą Ziemię - swój drugi dom - napawając się jej pięknem i różnorodnością życia. Podróż kończy w miejscu, skąd ją rozpoczął, czyli w Nowym Jorku. Zanim jednak wystrzeli w kosmos, zatrzymuje go głos, który rozpoznaje jako należący do jego dawnego przyjaciela, Stephena Strange. Doktor jest zadowolony, że udało mu się dotrzeć do niego przed odlotem i mówi, że dowiedział się o stanie jego zdrowia, gdy Reed Richards zwrócił się do niego z prośbą o konsultację diagnozy. Przypomina dwa stare powiedzenia, z których jedno mówi, że o wartości człowieka świadczy ilość wrogów, drugie zaś, że wyznacznikiem jest wartość jego przyjaciół. W przypadku Norrina, zarówno jego wrogowie, jak i przyjaciele przez ostatnie dni spędzali każdą godzinę, starając się znaleźć rozwiązanie. Niestety, wszystko, co Stephen może mu ofiarować na pożegnanie, to magiczny płomień, w którym zawarta jest cała wiedza ludzkości. Została podzielona na część znaną sprzed przybycia Surfera i stworzoną później, aby mógł wiedzieć, co ocalił i jak duży miał wpływ na całą cywilizację. Norrin przyjmuje dar, a Strange chce dodać jeszcze coś, ale brakuje mu słów. Surfer dziękuje mu za wszystko i mówi, że nic nie musi dodawać. Teraz czuje, że wzywają go gwiazdy, więc żegna się, by udać się do nich.

Przez osiem kolejnych dni przemierza przestrzeń kosmiczną, spiesząc się do domu - do Zenn-La. Nagle jednak, jego podróż zostaje przerwana przez wydarzenie, którego nie może minąć obojętnie - bitwę kosmicznych flotylli. Gdy się zatrzymuje, słyszy mentalne zaproszenie na jeden ze statków. Okazuje się, że pochodzi ono od przywódców walczących ras, którzy rozpoznali w nim herolda Galactusa i chcą prosić o mediację w sporze. Każdego roku dochodzi do bitwy takiej jak ta, gdy budowane przez cały rok floty ścierają się w przestrzeni między planetami. Trwa to od blisko pięćdziesięciu pokoleń, a zaczęło się, gdy obie rasy osiągnęły dość wysoki poziom cywilizacji, by wykryć swoją obecność na sąsiadujących planetach. Początkowo tylko obserwowały się, z nadzieją, że okażą się podobne, lecz gdy wyszło na jaw, że wyznają kult różnych bogów, uznały się wzajemnie za bluźnierców i podjęły decyzję o wydanie wojny heretykom - czyli drugiej stronie - bo jeśli nie przyjmą jedynie słusznej wiary, muszą zostać zniszczeni. Kolejne lata pełne były wyrzeczeń, a kolejne pokolenia ćwiczyły się w walce i budowały machiny wojenne, by zniszczyć niewiernych. Ponieważ jednak obie rasy szpiegowały się nawzajem, ich postępy techniczne również przebiegały równomiernie. W końcu rozpoczęła się otwarta wojna, a w pierwszej kosmicznej bitwie zniszczone zostały obie floty. Aby udowodnić swoją wyższość, jedni i drudzy budowali większe świątynie i nowe floty, podczas gdy mieszkańcy planet cierpieli głód i niedostatek. Surfer nie może zrozumieć, dlaczego przywódcy obu ras spotykają się, by rozmawiać, skoro tak się nienawidzą, ale oni twierdzą, że są ponad to - ich rolą jest obserwować, inspirować i przewodzić, a lud godzi się na to, ponieważ zostali wybrani przez bogów. Pyta więc, dlaczego go wezwali, a w odpowiedzi słyszy, że gdy zarejestrowano jego obecność, obie strony uznały, że jako herold Galactusa dysponuje wiedzą, dzięki której będzie w stanie orzec, która ze stron ma rację i zniszczyć przeciwników, ponieważ bez interwencji z zewnątrz, siły są zbyt wyrównane. Oczywiście, przywódcom wcale nie zależy na rychłym końcu wojny, bo uważają, że wszystko rozstrzygnie się w swoim czasie, ale obiecali doradcom porozmawiać z nim. Silver Surfer opuszcza statek bez słowa, a oddaliwszy się na pewną odległość, zawraca nagle i taranuje go, a następne niszczy pozostałe okręty. Ci, których jeszcze nie zniszczył, jednoczą się przeciwko niemu, ale nie zostają oszczędzeni. Następnie, odwiedza obie planety, by zniszczyć świątynie, fabryki wojenne i podżegających do wojny przywódców. Potem wraca do swojej podróży, ale jeszcze przez długie lata pamięć o tym, czego dokonał pozostaje w świadomości obu ras - wolnych od zaślepiających religii, wolnych od wyzyskujących przywódców i niewolniczej pracy. Wolnych i żyjących w pokoju.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Silver Surfer - Requiem #3

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.