Avalon » Serie komiksowe » Moon Knight vol. 5 » Moon Knight vol. 5 #2

Moon Knight vol. 5 #2

Moon Knight vol. 5 #2

"The Bottom" - chapter 2: "Fear, More Than God"

Postacie
Streszczenie

Marc Spector siedzi na podłodze i podwija nogawki spodni, by spojrzeć na pokryte bliznami i świeżymi ranami kolana. Chciał być bohaterem, ale nie tylko tego chciał od niego Khonshu i nie tylko to mu oddał. Oddał mu wszystko. Więcej niż jeden raz.

Wspomina tamtą walkę z Bushmanem - swoim odwiecznym przeciwnikiem, który mimo ciągłych porażek nie chciał pogodzić się z faktem, że jest gorszym wojownikiem i wciąż wracał po więcej. Pewnie dlatego nazywali go jego nemezis. Ale tamtej nocy, Moon Knight miał go już dość - ile razy można walczyć z kimś z nadzieją, że tym razem czegoś się nauczy i to będzie ostatni raz? Może to apatia, a może arogancja sprawiła, że stał się nieostrożny. Gdy myślał, że jest już po wszystkim, Bushman przechwycił jego kopnięcie i odrzucił go na dachową nadbudówkę. Potem przeciął go nożem i z satysfakcją zlizał krew. Może to wina wieku, może nienawiści, a może nawet samego Khonshu. Może to przez fakt, że byli kiedyś przyjaciółmi, a może przez krew przelaną między nimi i świadomość, jak bardzo są podobni. Może przez to wszystko razem, Moon Knight zawahał się, a Bushman wykorzystał okazję i zrzucił go z dachu. Spadając, uderzył kolanami o barierkę schodów pożarowych, a potem jeszcze upadł na nie. Okrutny zbieg okoliczności, a może przeznaczenie. A może to wszystko wina jego boga, który wciąż chce więcej? Bushman zjawił się zaraz potem, by dokończyć dzieła - nic, z czym Moon Knight nie dałby sobie rady. Rzut półksiężycowym ostrzem nie rozbroił go, tak jak było w planie, ale kształt ostrza sprawił, że zawróciło w locie i wbiło się w plecy przeciwnika. To jednak nie był koniec. Bushman doczołgał się do niego i wbił swoje kły w twarz. Moon Knight odepchnął go i zdołał przycisnąć do ziemi, ale złowieszczy uśmiech przeciwnika mówił mu, że to wciąż nie koniec, a może koniec nie nadejdzie nigdy. Chciał zakończyć to tu i teraz, zedrzeć ten uśmiech z jego twarzy. Zrobił to więc. Naciął skórę ostrzem i zerwał ją z twarzy, ofiarowując jako ofiarę Khonshu. Bo to wszystko było winą Khonshu. Zawsze jego, a nigdy Marca Spectora, bo Marc Spector nie mógłby z tym żyć.

Teraz. Chudy, starszy mężczyzna wchodzi do apteki i realizuje receptę, po czym wychodzi.

Gdy Samuels wchodzi do pokoju, znajduje Marca siedzącego na podłodze, więc natychmiast pomaga mu wrócić na wózek, pytając, czy wszystko w porządku. Gdy Marc uspokaja go, informuje, że mają gościa. Do pokoju wchodzi chudy mężczyzna - Crawley. Służący oferuje mu herbatę, ale Spector mówi, że nie zabawi tu na tyle długo i pyta go, po co przyszedł. Z przyzwyczajenia, Crawley zwraca się do niego imieniem, jakiego kiedyś używał - Jake, ale to wyraźni denerwuje Marca. Widząc odsłonięty posąg Khonshu pyta, czy to tylko porządki, czy może wraca do dawnych zwyczajów. Wspomina, że kiedyś sam służył Dionizosowi, ale o tym oczywiście Marc wie, bo uratował go z rąk sekty, kiedy był jeszcze w Avengers. Pyta więc, czy zamierza znów działać jako Moon Knight, a gdy to mówi, oczy Khonshu błyskają za jego plecami. Marc nie odpowiada, więc Crawley znowu zaczyna wspominać, ale wtedy, Spector każe mu się zamknąć i dać wreszcie leki. Crawley podaje mu torebkę i kieruje się do drzwi, a Marc natychmiast wyjmuje pigułki. Przed wyjściem, Crawley dodaje, że rozmawiał niedawno z ich wspólnym znajomym, który popadł w pewne kłopoty, więc jeśli znajdzie czas, mógłby do niego zadzwonić. Potem znika za drzwiami. Marc zastanawia się dłuższą chwilę, a gdy Samuels puka, by zapytać, co chciałby dostać na obiad odpowiada, żeby przygotował samochód, bo dzisiaj zje na mieście. Lokaj jest zaskoczony, ale wyraźnie zadowolony, Marc natomiast wsypuje pigułki z powrotem do fiolki.

Tymczasem, spokój pewnego agenta zostaje zakłócony wtargnięciem do jego biura jednego z kolegów, który informuje, że obiekt ich obserwacji się przemieszcza. Informacja ta jest zaskakująca sama w sobie.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Moon Knight vol. 5 #2

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.