Avalon » Serie komiksowe » Fantastic Four » Fantastic Four #604

Fantastic Four #604

Fantastic Four #604

"Forever" - Part 5

Postacie
Zapowiedź

Epickie zakończenie trzyletniej historii.

Streszczenie

Celestianie są zdziwieni, widząc kolejną tak potężną ludzką istotę w tak krótkim czasie, dorosły Franklin każe więc im się nad tym chwilę zastanowić i ruchem ręki doprowadza do ich zniknięcia, po czym razem z Valerią ląduje przy Nathanielu.

Przywitawszy się, dziewczyna wyjaśnia, że jej bratu udało się ustabilizować rozpad rzeczywistości około czterdziestego piątego wieku, dzięki czemu mogli się przenieść, po czym pyta, jak poszło dziadkowi. Ten, ku jej zaskoczeniu, oznajmia, że alternatywny Reed poświęcił się dla nich. Dyskusję przerywa Franklin, sugerując, by przywitali się z resztą rodziny. Reed pyta, co stało się z Celestianami, jego dorosły syn przyznaje więc, że jedynie przeniósł ich do pobliskiego gazowego giganta, i że wkrótce szaleni bogowie tu wrócą. Stwierdza, jak bardzo tęsknił za swym ojcem. Nathaniel przypomina jednak, że czas ich goni. Mężczyzna podchodzi więc do swojego młodszego ja, które przekazuje mu swoją moc.

Jak się okazuje, zrobił to w samą porę, Celestianie bowiem właśnie w tej chwili znaleźli drogę z powrotem. Duży Franklin rzuca się na kosmiczne bóstwa, przyjmuje na siebie ich wiązki energii i odpłaca się pięknym za nadobne, podczas, gdy Nathaniel stwierdza, że choć nie ma on szans przeciwko trzem Celestianom, znajdzie sposób, żeby wygrać – nie ma innego wyjścia. W każdej możliwej przyszłości bowiem tego dnia Reed zginął, by zapłacić za swe winy, ale Franklin nie zamierzał na to pozwolić – każde dziecko potrzebuje bowiem ojca. Gdy Franklin potężnym ciosem miażdży głowę jednego z przeciwników, Fantastic pyta, jak doszło do tego wszystkiego. Nathaniel ujawnia, że zaczęło się to, gdy jego syn po raz pierwszy uruchomił Most. Przy czym jest to jedna z Kosmicznych Stałych – prędzej, czy później, zawsze zostaje on zaproszony do Rady, zawsze z innymi Reedami przeprowadza operacje na gwiazdach, i zawsze ściąga na siebie gniew Celestian. I zawsze ginie z ich ręki, podczas, gdy on, Nathaniel, może tylko na to patrzeć. Stwierdza, że coś takiego jest pisane każdemu rodzicowi – po całym życiu pracy, mogą jedynie patrzeć na to, kim stały się ich dzieci. Teraz każe Reedowi patrzeć, kim stanie się Franklin, który wytwarza kulę energii i rzuca ją za siebie, każąc powstać osobie, do której trafia – jego nowemu i jedynemu heroldowi, Galactusowi.

Widząc to, mała Valeria stwierdza, że myślała, że Celestianie zostaną pokonani przez Kowadło albo Pożeracza, a nie przez Franklina, jej starsza wersja oznajmia więc, że wyjawili jej tylko tyle, ile było potrzebne, by wypełniła ona swą rolę – jest bowiem nadal zbyt młoda, by to zrozumieć. Gdy Sue pyta, co to znaczy, starsza Val wyjaśnia, że chodzi o Radę, a Reed domyśla się, że jego córka uważa, że dokonał on złego wyboru. Gdy Galactus rozrywa drugiego Celestianina na strzępy, Nathaniel wyjaśnia nadal nie wszystko pojmującej Sue, że Reed opuścił Radę, nie chciał bowiem dokonywać poświęcenia, którego dokonali pozostali – opuszczenia swych rodzin, poświęcenia nielicznych, by pomóc wielu. Gdyby się zgodził, byłoby to posunięcie jak najbardziej logiczne, ale błędne. To właśnie Franklin domyślił się, iż mimo, że działali oni na skalę całych Wszechświatów, Reedowie z Rady nie byli w stanie stworzyć tego, co zrobił "ich" Reed, którego teraz Nathaniel prosi, by obserwował swe najwspanialsze dzieło w akcji. Kogoś gotowego poświęcić się, by uratować innych – tak, jak teraz dorosły Franklin rzuca się w stronę ostatniego, krwawiącego energią Celestianina, by go zniszczyć. Następuje eksplozja, widziana na prawie całym świecie – widzą ją Avengers, widzi ją Light Brigade, i widzą ją dzieci z Future Foundation... A gdy poświata znika, przed Fantastic Four i ich rodziną staje Galactus, który otwierając ściśnięte dłonie, ukazuje im całego i zdrowego Franklina.

Epilog. Młody Franklin stoi na krawędzi balkonu Baxter Building i mimo zapewnień ojca, że go złapie, rezygnuje ze skoku. Reed tłumaczy mu więc, że nie ma nic złego w strachu, ani nawet w ponoszeniu porażki, a najgorszą rzeczą jest rezygnować, nawet nie próbując. Franklin zastanawia się przez chwilę, po czym wzlatuje.

Autor: S_O

Galeria numeru

Fantastic Four #604 Fantastic Four #604 Fantastic Four #604 Fantastic Four #604 Fantastic Four #604 Fantastic Four #604 Fantastic Four #604

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.