Avalon » Serie komiksowe » Ender's Game: Command School » Ender's Game: Command School #4

Ender's Game: Command School #4

Postacie
Zapowiedź

Ender dostał promocję do Szkoły Dowodzenia, gdzie ma przygotowywać się do nadchodzącej inwazji. On jednak ma dość gierek i odmawia szkolenia. Aby go przekonać, Flota posyła po jedyną osobę, która może odmienić jego zdanie - jego siostrę Valentine. W kosmosie czeka zaś już na niego legendarny Mazer Rackham.

Cytat

Ender: "I didn't want to see you."
Val: "They told me."
Ender: "I was afraid that I'd still love you."
Val: "I hoped that you would."
Ender: "My fear, your wish... both granted."

Streszczenie

Pod szkołą czeka na Valentine Graff. Dziewczynka z miejsca odmawia napisania kolejnego listu, ale tym razem nie o to chodzi. Ender od trzech miesięcy jest w Greensboro i Val ma nakłonić go do podjęcia dalszej nauki. Ona sama nie jest pewna, czy była by w stanie to zrobić, nie mówiąc już o tym, czy by chciała. Graff wyjaśnia, że jest jedyną osobą, z którą Ender zgodził się porozmawiać i że będzie mu mogła powiedzieć, co zechce - jednym z warunków jest brak jakiegokolwiek podsłuchu. Val zgadza się.

Dziewczynka podpływa do czekającego na środku jeziora brata. Wdrapuje się na zbudowaną przez niego tratwę. Rodzeństwo mierzy się nawzajem wzrokiem, porównując jak bardzo zmienili się przez te lata. Ostrożnie, zaczynają się przed sobą otwierać.

Ender wspomina Szkołę Bojową. Rozgoryczony mówi, że był najlepszym żołnierzem, jakiego kiedykolwiek mieli. Ale nie ma zamiaru dalej grać w ich gierki, kiedy oni lekką ręką zmieniają zasady tylko po to, by wbić mu w plecy kolejny nóż. Chłopiec opowiada o swych koszmarach, w których jest sam w sali bojowej, a nauczyciele tak manipulują grawitacją, by nigdy nie udało się mu z niej wydostać. Val stwierdza, że teraz ona jest taką pułapką mającą zapewnić pozostanie Endera w grze. Pułapką, z której nie sposób uciec, bo po tych wszystkich latach, nadal się kochają.

Valentine próbuje przekonać brata, że kiedy w grę gra się wystarczająco długo, wtedy samemu można zacząć ją kształtować. Ender stwierdza, że chociaż odebrano mu wszystko, to nie to go uwiera. Jego siostrze jest przykro, że uważa, że został sam z własnymi wspomnieniami, ale Andrew zaprzecza. Nie spędza czasu ze swoimi, lecz cudzymi wspomnieniami. Godzinami oglądał widy z Inwazji, by poznać sposób myślenia wroga. Nie poznał jednak samych Formidów, a kiedyś będzie musiał ich zniszczyć. I to go uwiera. Szokuje siostrę wyznając, że się nienawidzi, ale od razu przystępuje do wyjaśnień. Udało mu się wygrać każdą walkę, realną, czy w grze, ponieważ był w stanie dogłębnie zrozumieć swego przeciwnika. Poznać go do tak intymnie, że wiedział, co sobie pomyśli, czego będzie spodziewał się po sobie, i po nim. I w tej chwili, kiedy znał kogoś tak bardzo, że stawało się to równoznaczne z miłością, musiał tego kogoś definitywnie zniszczyć. Dlatego się nienawidzi. Bo pokonuje tych, których kocha. Val w końcu zaczyna rozumieć rozterkę brata, ale sama się go nie boi. Bo sama też ma w sobie coś z niszczyciela, tylko kamufluje to lepiej, niż Peter.

Dziewczynka stwierdza, że po wygranej z robalami ludzie nie okrzykną Endera zbrodniarzem, ale ich wybawcą, tak jak Mazera Rackhama po Drugiej Inwazji. Andrew nie zależy jednak na sławie, uważa, że Rackham wygrał, bo był po prostu w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, że sprawił to przypadek, a on nie jest dość silny, by polegać na przypadku i dlatego postanowił zostać tutaj, gdzie na pewno fortuna nie postawi go na drodze Formidów. Ktoś inny stanie się wtedy narzędziem w rękach Przeznaczenia. Irytuje to Val. Kiedy byli mali i Peter torturował Endera, ona zawsze stawała w jego obronie, nie czekała na szczęśliwe zrządzenie losu. Chociaż była mniejsza i słabsza, broniła braciszka dobrze wiedząc, że potem Peter będzie się na niej mścił. Andrew nadal uważa, że nie jest dość silny, by podźwignąć oczekiwania i nadzieje całej ludzkości. Val tłumaczy, że jeśli da z siebie wszystko, to niezależnie od wyniku wojny, będzie zwycięski. Jeśli stchórzy, nie tylko pogrzebie siebie, ale i wszystkich, których kocha. Ender szepcze, że nie był nawet w stanie pokonać starszego od siebie Petera, a co dopiero o wiele starszą rozumną rasę. A on nawet nie chce go pokonać. Chce, by Peter go w końcu pokochał. Val zapewnia, że ona go kocha bardziej niż kiedykolwiek, niezależnie od decyzji, jaką podejmie.

Tego wieczora Ender odnajduje siedzącego samotnie Graffa. I zgłasza gotowość do wyjazdu. W drodze do kosmoportu mężczyzna próbuje uspokoić trochę milczącego podopiecznego. Wyznaje, że błędem jest przeniesienie szkolenia całkowicie w kosmos, bo przez to żołnierze zapominają, jak wygląda to, o co mają potem walczyć, a wraz z tym wspomnieniem znika ich motywacja. Przeprasza Endera, że posłużył się Valentine, ale dzięki temu Ender dowiedział się bardzo ważnej rzeczy - nadal się z siostrą kochają. Inaczej plan Graffa by nie zadziałał.

Podczas trzymiesięcznego rejsu na asteroidę Eros, gdzie mieści się szkoła dowodzenia, Graff łamie wiele klauzul tajności odpowiadając chłopcu na jego pytania o Formidów. Obcy umierali w momencie, kiedy tylko przejęcie ich statku stawało się nieuniknione, więc nie schwytano ani jednego żywego osobnika. Widzą w podobnym spektrum, co ludzie, bo na ich okrętach zamontowane były źródła widzialnego światła. Nie było za to ani jednego transmitera ani urządzeń, które mogły by służyć do komunikacji. Wniosek z tego taki, że Formidzi porozumiewają się umysł do umysłu. I ta komunikacja jest natychmiastowa, szybsza od prędkości światła, niepodatna na odległość. Dzięki niej, ludzkość odkryła zasady fizyki filotycznej i zbudowała ansibl, urządzenie służące do natychmiastowej komunikacji. Od tej pory każdy wysyłany poza układ okręt był w ansibl wyposażony. Bo po odparciu Drugiej Inwazji ludzkość nie chciała biernie czekać na kolejną. Większość światowego dochodu inwestowano w okręty bojowe, od razu wysyłane w kierunku światów skolonizowanych przez Formidów. Bo to nie oni, ale ludzkość stanowi Trzecią Inwazję.

Ender jest zszokowany. Opinia publiczna jest pewna, że wszystkie statki stacjonują w pasie planetoid, a tymczasem Układ Słoneczny jest bezbronny - wszystkie siły kierowane są gdzie indziej. Jeśli Formidzi zaatakowali by teraz, ludzie byli by bezbronni. Ale Graff uspokaja, że nie wykryto śladu gromadzenia przez Robale sił. Flota nie minęła się po drodze z ani jednym formidzkim myśliwcem. Chłopiec ma nadzieję, że być może oznacza to, że obcy postanowili zostawić ich w spokoju. Graff ripostuje, że przetrwanie ludzkości nie można opierać na nadziei. A gdyby istniała możliwość porozumienia się z Formidami, zrobiono by to. Jednak ich niesamowity sposób komunikacji, umysł do umysłu, nie opiera się na żadnym języku. Medium nie jest światło, zapach, ani dźwięk. Formidzi porozumiewają się ideami i nie podejrzewają nawet, że ludzie próbują się z nimi dogadać inaczej, bo nie mają maszyn, którymi mogliby odbierać nadane przez ludzi sygnały. Tak samo ludziom niedostępna jest ich technika wymiany myśli. Z powodu czegoś tak błahego, jak mowa, przetrwanie jednej z rozumnych ras wisi na włosku.

Pierwsze statki ludzkość wysłała 70 lat temu, ostatnie 20 lat temu. Te najstarsze skierowano do najbardziej oddalonych układów skolonizowanych przez Formidów, najmłodsze - do najbliższych. Dzięki temu, każda grupa uderzeniowa floty dotrze do celu mniej więcej w tym samym czasie, za 5 lat. Ale jednocześnie oznacza to, że tam gdzie obcy są najsilniejsi, ludzie atakować będą najstarszymi i najsłabiej uzbrojonymi okrętami. Dlatego potrzebują największego w historii dowódcy. Nikt słabszy nie poradzi sobie z czekającym Endera zadaniem.

Wreszcie, prom cumuje do śluzy w Erosie. Asteroida została wyciemniona, a jej grawitacja sztucznie zwiększona. Wychodząc ze śluzy Ender zauważa dziwny, niepokojący wręcz układ korytarzy. Graff przyznaje rację. Przejęli tą bazę po Formidach, która stanowiła ich bazę wypadową, i tylko jedynie przebudowali wydrążone przez obcych tunele. Ich proporcje, w połączeniu z nachyleniem i powiększoną grawitacją sprawiają, że idący korytarzami człowiek ma wrażenie spadania.

Ender podejmuje naukę. Odpowiednikiem sali bojowej jest to symulator, za pomocą którego można dowodzić pojedynczymi myśliwcami, jak i całymi formacjami. Mija rok i symulator nie ma już przed Enderem tajemnic. Następnego ranka chłopiec budzi się i zauważa siedzącego na podłodze starca. Ten nie odpowiada na jego pytania. Drzwi są zablokowane więc po pewnym czasie Ender zaczyna ćwiczyć, ignorując siedzącą nieruchomo postać. Kiedy obraca się do starca plecami, ten łapie go za kostkę i przewraca. Gdy chłopiec chce oddać cios, mężczyzna znów nieruchomieje, więc Andrew po chwili wraca do swych zajęć, a wtedy starzec ponownie atakuje, tym razem unieruchamiając go. To pierwsza lekcja, nie obracać się do wroga plecami. Bo od teraz, starzec będzie jego wrogiem, pierwszym i ostatnim. Tylko wróg może nauczyć, jak wróg myśli, a także wskazać mu własne słabości i silne punkty. Od teraz on będzie Endera nauczycielem i wrogiem jednocześnie.

Starzec odwraca się do wyjścia, a wtedy Ender atakuje. Mężczyzna upada. Chwali inicjatywę malca, ale nie jego umiejętności. Od tej pory Ender będzie mierzył się z mądrzejszym od siebie. To on będzie programował symulator i od tej pory nigdy nie będzie łatwo. Ender będzie jego jedynym uczniem. Chłopak pyta go o imię. Mazer Rackham przedstawia się.

Autor: Hotaru

Galeria numeru

Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4 Ender's Game: Command School #4

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.