Avalon » Serie komiksowe » Incredible Hulk vol. 2 » Incredible Hulk vol. 2 #418

Incredible Hulk vol. 2 #418

Incredible Hulk vol. 2 #418

"We Are Gathered Here"

Postacie
Cytat

Captain America: "Good Lord, you weren't this nervous facing Baron Zemo."

Rick: "I'm not marrying Baron Zemo."

Streszczenie

Dzień weselny rozpoczyna się od krzyków. Rick wydziera się na Marlo, że nie powiedziała mu o wstydliwym epizodzie ze swojej przeszłości, który wyszedł na jaw podczas jego wieczoru kawalerskiego, a ona chowa głowę pod poduszkę i błaga, żeby nie krzyczał, bo ma potężnego kaca. Bruce i Betty próbują uspokoić sytuację przy pomocy kilku ciepłych słów i gorącej kawy. W końcu Marlo wyjaśnia, że miała osiemnaście lat i dała się namówić na głupstwo, które nic nie znaczy, ale Rick wyolbrzymia to w kwestię szczerości i zaufania. Kiedy Betty próbuje przemówić mu do rozsądku, każe jej się zamknąć, a gdy Bruce bierze jej stronę, obraża się i wychodzi. Marlo również postanawia pójść do sypialni i przespać się jeszcze przed swoją wielką chwilą.

 

We śnie, siedzi na tej samej plaży, gdzie kręcono film i walczy z myślami, próbując znaleźć jakieś rozsądne sytuacje. Gdy stwierdza, że oddałaby wszystko, by to naprawić, opok pojawia się tajemniczy jegomość w czarnym płaszczu i pyta, czy gotowa jest oddać za to swoją duszę. Ona bierze go za personifikację wyrzutów sumienia i sądząc, że to nic nie znaczy, podaje mu rękę, przypieczętowując umowę.

 

Budzi się nagle, słysząc pukanie do drzwi. To Rick, który przyszedł przeprosić i przyznaje, że przesadził. Mówi, że nie obchodzi go, co wszyscy sobie myślą, bo kocha ją i nadal chce, by została jego żoną. Ta dziwna odmiana wydaje jej się nieco zbyt nagła.

 

Przy specjalnie przygotowanym ołtarzu na tyłach domu, koledzy Ricka zastanawiają się, jak obejść się ze wszystkimi zaproszonymi superbohaterami. Jeden z nich radzi drugiemu, by traktował ich jak zwykłych ludzi, a jeśli to nie pomoże, może sobie wyobrazić, że wszyscy są nadzy. W tym momencie, obok przechodzi Silver Surfer i obaj stwierdzają, że to nie zadziała.

 

W tym czasie, Hulk i Captain America - drużbowie Ricka - przygotowują pana młodego do wyjścia. Steve stwierdza, że Rick nie był tak zdenerwowany, nawet walcząc z Baronem Zemo, ale on odpowiada, że nie żenił się z Zemo. W pokoju obok, cały sztab ludzi przygotowuje do ceremonii Marlo, udzielając jej ostatnich, niezbędnych, choć nie zawsze celnych porad. Spoglądając w lustro, marlo dostrzega za sobą tajemniczego jegomościa i zaczyna krzyczeć. Jej towarzyszki myślą, że nie podoba jej się fryzura, a w końcu ona sama stwierdza, że to ze zdenerwowania.

 

Gdy Rick staje przed ołtarzem, członkowie Pantheonu składają mu ostatnie gratulacje, a Ulysses przypomina nawet, że ma ostatnią szansę na ucieczkę. Rick zauważa, że przyszli Rahne i Guido, więc odchodzi, by zamienić z nimi kilka słów. Tamci zauważają, że Hector rozmawia przy barze z Northstarem, a ponieważ Paris stwierdza, że słodka z nich para, Ulysses postanawia ich rozdzielić. Na drodze staje mu jednak Hulk, który przestawia awanturnika w bardziej dogodne miejsce. Tymczasem, Rick rozmawia z Rahne i oboje cieszą się, że mogli się spotkać w bardziej szczęśliwych okolicznościach [ostatnio spotkali się na wojnie w Trans-Sabalu - Gil]. Ktoś klepie go w ramie, a gdy się odwraca, rozpoznaje Roma w jego nie opancerzonej postaci i jest szczerze zaskoczony, że dotarł tu aż z Galadoru.

 

W końcu rozbrzmiewa marsz weselny, a Captain America prowadzi Marlo do ołtarza. Pastor [który zadziwiająco przypomina Petera Davida - Gil] rozpoczyna ceremonię i natychmiast musi przerwać, bo z nieba spada Drax. Wszyscy uznają, że to początek kłopotów, więc Hulk obiecuje się tym zająć, ale niespodziewanie Drax obejmuje go i mówi, że bardzo cieszy się z zaproszenia. Wszyscy są zdziwieni, bo nikt nie pamięta, by go zapraszał, ale skoro już się pojawił, pozwalają mu usiąść obok Warlocka, który ma go pilnować. Zanim pastor na nowo się rozkręci, na horyzoncie pojawia się kolejna niespodzianka, w postaci statku, z którego wysypują się złoczyńcy. Tym razem wszyscy są już pewni kłopotów, ale czeka ich kolejne zaskoczenie, bo tamci również wyciągają zaproszenia i z zakłopotaniem przepraszają, że nie zdążyli kupić prezentów. Hulk stwierdza, że coś tu śmierdzi, ale Wizard zapewnia, że wszyscy są gentelmanami i potrafią się zachować. Nie to jednak ratuje ich przed łupniem, ale prośba Samsona, by Bruce zapanował nad sobą i okazał odrobinę zaufania. W tej sytuacji, decyzja zostaje oddana w ręce Ricka, a ten chcąc nie chcąc, zgadza się, by zostali. To jednak wciąż nie koniec niespodzianek, bo nagle koło domu lądują dwa kosmiczne statki, z których wysypują się Skrullowie i Kree - wszyscy, oczywiście, zaproszeni. Gdy tylko jedni zauważają drugich, zaczynają na siebie wrzeszczeć i szykować się do bójki, ale do akcji wkracza Silver Surfer, który prośbą i groźbą rozdziela ich i usadza po przeciwnych stronach przejścia. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że nic dziwniejszego już się stać nie może, ale wtedy basen staje w płomieniach, a z nich wyłania się sam Mephisto. On co prawda nie ma zaproszenia, ale wyjaśnia, że odpowiedzialny za zamieszanie jest Impossible Man, który rozesłał je po całym wszechświecie. Sam jednak przybył w innym celu - by odebrać duszę panny młodej. Marlo z przerażeniem stwierdza, że to był sen, ale według niego umowa jest wiążąca. Rick oczywiście protestuje, a Silver Surfer wyrywa się do walki, ale Hulk oświadcza, że on to załatwi. Mephisto jest zadowolony z takiego obrotu sprawy i proponuje, że w zamian za duszę Marlo Banner może oddać swoją. Prze chwilę, Hulk zastanawia się i spogląda w niebo, a potem nagle atakuje władcę piekieł, rzucając nim po całej okolicy. Mephisto jest całkowicie zaskoczony tym, że Hulk jest silniejszy od niego, ale Bruce doskonale wie, skąd to się wzięło. Skoro obecność władcy piekieł nie ulega wątpliwości, równie oczywista jest obecność pana niebios, bo w końcu ceremonia zaczyna się od słów "zebraliśmy się tu przed Bogiem". Zdając sobie sprawę, że jego władza tutaj nie sięga, Mephisto bierze nogi za pas, chociaż Hulk próbuje go schwytać, dostrzegając szansę pozbycia się go na zawsze. W ostatniej chwili umyka do piekła, ale stwierdza, że nie wszystko poszło na marne, bo jeśli to zdarzenie podbuduje arogancję Hulka, będzie łatwiejszym celem w przyszłości.

 

Wraz ze słowami "możesz pocałować pannę młodą" ceremonia wreszcie dobiega do pomyślnego finału. Teraz czas na bankiet weselny. Wśród gratulacji i uścisków, Susan Storm podchodzi do Marlo i radzi, by cieszyła się każdym dniem z ukochanym, po czym odchodzi w towarzystwie Namora. Marlo zauważa przy szwedzkim solę dziewczynę o białej skórze, ubraną na czarno, która wygląda dziwnie znajomo. Podchodzi więc i pyta, czy już się spotkały, a tamta odpowiada, że tylko na krótko, ale pozwoliła jej odejść. Życząc nowożeńcom wszystkiego najlepszego, wręcza Marlo prezent i stwierdza, że lepiej będzie jeśli się oddali, zanim przylezie za nią Thanos [popatrzcie na ostatni obrazek i zgadnijcie, do kogo jest podobna - Gil]. Gdy pojawia się Rick, by zabrać Marlo do gości, stoi już sama i lekko zaskoczona. Otwiera pudełko, które dostała i znajduje w środku szczotkę do włosów. Rick ponagla ją, ale ona zatrzymuje go - inni mogą poczekać, teraz zaczyna się ich czas.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Incredible Hulk vol. 2 #418

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.