Avalon » Serie komiksowe » Marvel Comics Presents vol. 2 » Marvel Comics Presents vol. 2 #1

Marvel Comics Presents vol. 2 #1

Marvel Comics Presents vol. 2 #1

"Vanguard" - chapter one - "The two John Doe's"

Postacie
Streszczenie

Pierwszy prolog:
Jokohama w Japonii, 26 marca 1944. Uciekający przed amerykańskim bombardowaniem mieszkańcy miasta zdają się nie zauważać mężczyzny w masce i kombinezonie z gwiazdą na klatce piersiowej. Tajemniczy człowiek wywołuje dzięki swojej mocy eksplozję, która pochłania wszystko w pobliżu.

Drugi prolog:
Niedaleko Peszawaru w Pakistanie, 24 września 2006. W ukrytej bazie terrorystycznej sidi [arabska forma zwracania się do kogoś starszego lub ważniejszego – przyp. S_O] toczy dyskusję ze swoimi podwładnymi, czy powinni popierać i wspomagać działania Hamasu w Palestynie. Dowódca narzeka na ból głowy, potęgowany jeszcze przez sprzeciwiającego się mu mężczyznę. Nagle, sidi pada na ziemię w konwulsjach. Pozostali próbują mu jakoś pomóc, ale jest już za późno – mężczyzna nie żyje. Nikt nie zauważa wychodzącego mu z ucha Micromaxa.

Trzeci prolog:
Nowy Jork, 5 listopada 2006. Ten sam mężczyzna, który niewiele ponad miesiąc wcześniej kłócił się ze swym przełożonym w bazie w Pakistanie, zostaje przygwożdżony do ściany i skuty kajdankami przez detektyw Stacy Dolan. Kobieta odczytuje mu jego prawa, dodając przy okazji coś od siebie. Wyprowadzając Araba na zewnątrz, stwierdza, że tylko czarnorynkowego handlu supermocami w tym mieście brakowało. Zgaduje, że mężczyznę musi denerwować bycie pokonanym przez kobietę, w dodatku taką, która może sama podejmować decyzje i pokazywać twarz. Pakistańczyk potwierdza – denerwuje go to, pani detektyw nawet nie wie, jak bardzo. Siedząc już w radiowozie, dodaje, że wkrótce się dowie.

Dzisiaj. Detektyw Dolan śpi na kanapie w swoim mieszkaniu, gdy nagle dzwoni telefon. To jej partner, Mahoney, który informuje ją, że mają sprawę. Stacy prosi o adres.

Niedługo później, na miejscu zdarzenia. Ofiara, blondwłosy mężczyzna, otrzymała dwie kulki w klatkę piersiową. Jak się jednak okazuje, nieznana jest tożsamość denata – nie miał przy sobie żadnego dokumentu tożsamości, a nigdzie nie można znaleźć nazwiska właściciela apartamentu. Stacy stwierdza, że to niemożliwe, a gdy jej partner odpiera, że nie znaleziono żadnych aktów własności, pyta o zabezpieczenia budynku. Jak się okazuje, jest tylko strażnik, który czuwał przez całą noc z wyjątkiem dziesięciu minut, gdy pomagał lokatorowi w rozładunku. Jedynym innym wejściem jest podziemny garaż, gdzie specjaliści poszukują odcisków palców. Dolan podchodzi do okna i stwierdza, że lokator miał dobry widok na zewnątrz, a to oznacza, że inni mieli dobry widok na mieszkanie. Policjant obiecuje przepytać potencjalnych świadków.

Później, na 27. posterunku. Mahoney znalazł dwóch świadków, którzy stwierdzili, że w czasie, w którym dokonano morderstwa, w mieszkaniu znajdował się pewien nietypowy człowiek. Podaje partnerce portret pamięciowy, a Stacy, patrząc na podobiznę Watchera, stwierdza, że rzeczywiście jest on nietypowy.


Scenariusz: Kathryn Immonen
Rysunki: Stuart Immonen

„The Girl Who Could Be You!” – part 1

Postacie:
* Hellcat [Patricia Walker]

Hellcat wraca do domu z patrolu. Wchodzi przez okno, stwierdzając, że nie zamierza już nigdzie dziś wychodzić, mimo że jest umówiona na randkę. Zdejmując z siebie chińskie lampiony, które przyplątały się do niej podczas lotu nad Chinatown, zastanawia się, czemu w ogóle tu zamieszkała, skoro nawet nie lubi chińszczyzny – poza tymi pysznymi „cosiami” z ziarnami sezamu, oczywiście [zapewne chodzi jej o „jin deui”, kulki ryżowe z nadzieniem – przyp. S_O]. Wyrzucając lampiony przez okno, stwierdza, że czas się przebrać.

Następne kilka godzin spędza na przymierzaniu różnych strojów, wymyślaniu, co powiedzieć swojej randce w ciemno, czy wspominaniu jej byłych. Gdy w końcu udaje jej się znaleźć odpowiedni strój, zaczyna szukać pasujących do niego butów. Pech chciał, że jeden z nich obcasem zaklinował się w zamku starego pamiętnika Patsy. Kobieta przypomina sobie, jak lata temu próbowała przerobić swoje wspomnienia na powieść, jednak zrezygnowała, gdy po czterech godzinach napisała tylko jeden akapit. Stara się ostrożnie wyciągnąć obcas z zamka, jednak ten przy tym otwiera się, a Patsy odrzuca wybuch. Patrzy na wciąż dymiącą książkę i po stwierdzeniu, że nie ma na niej żadnych uszkodzeń, zabiera się do wyjścia. Nie zauważa, że zaraz po tym, jak zamknęła drzwi, jej telefon zaczął dzwonić.

Wybiega na ulicę i łapie taksówkę. Podaje kierowcy, którym okazuje się być rudzielec dziwnie przypominający samą Patsy, nazwę chińskiej restauracji, do której chce się udać. Kobieta za kierownicą uradowana stwierdza, że zna to miejsce, mimo że nie lubi chińszczyzny – poza tymi pysznymi kulkami z sezamem.

Tymczasem drzwi mieszkania Patsy otwierają się z hukiem. Staje w nich... Hellcat, która grozi śmiercią osobie, która nie odbiera telefonu.


Scenariusz: Stuart Moore
Rysunki: Clayton Henry

„Unfriendly Neighborhood”

Postacie:
* Spider-Man [Peter Parker]
* Spider-Mech, Father Spider i inni Spider-Mani

Cytat Numeru:
Spider-Man 1 (na widok Tentaclone’a): „Grab that thing!“
Spider-Man 2: “Yeah -- But stay out of arms’ way! Get it?”
Spider-Man 3: “I gotta hand it to you, cloney.”
Spider-Man 4: “We got you fingered.”
Spider-Man 5: “And ‘nailed’, too! Hahaha!”

Peter wchodzi do swojego pokoju przez okno, wspominając wyczerpującą walkę z Doctorem Octopusem, którą dopiero co odbył. Pada na łóżko, stwierdzając, że nie jest w stanie zajmować się czymkolwiek. Budzi go jednak czyjś głos. Wstaje i widzi osobnika ubranego w kostium podobny do swojego, który nazywa go po imieniu i podaje podprzestrzenny Spider-Sygnał, dodając, że Zebranie wkrótce się rozpocznie. Każe zdziwionemu Parkerowi przejść przez portal – prosto do hali wypełnionej osobnikami w strojach Spider-Mana. Spider-Mech, bo tak nazywa się przewodnik Petera, tłumaczy Peterowi, że Galaktyczne Zrzeszenie Spider-Manów powstało, by utrzymać porządek w całym wszechświecie, aby wielka siła zawsze odpowiadała wielkiej odpowiedzialności, po czym przedstawia mu paru innych członków Zrzeszenia, którzy, tak jak Pete, mają kupę własnych problemów.

Właśnie w tej chwili do mównicy podchodzi najstarszy i najmądrzejszy z nich wszystkich Father Spider i próbuje, nadaremno, uspokoić zebranych. Spidey chce opuścić towarzystwo i udać się na Ziemię, jednak nagle rozlega się alarm: jedno z „sąsiedztw”, jak się okazuje, rewir działań „naszego” Spider-Mana, zostało zaatakowane przez Doctopoidy, bezduszne, mackowate machiny o licznych tytułach naukowych. Wszyscy Spider-Mani kierują się w stronę portalu, jednak powstrzymuje ich Peter – to jego planeta została zaatakowana i to on będzie jej bronił. Nieoczekiwanie, zyskuje poparcie Spider-Mecha, który oferuje mu odprowadzenie na rodzinną planetę. Petey nie zamierza jednak skorzystać z propozycji i zrywa maskę rozmówcy, pod którą znajduje się... Tentaclone, jeden ze zwiadowców na usługach Doctopoidów. Zostaje zaatakowany przez wszystkich członków Zrzeszenia, którzy przy okazji stroją sobie żarty z przypominającego rękę przeciwnika. Jedynie Parker wpada w przejście podprzestrzenne...

... I budzi się na swoim łóżku. Stwierdza, że to był tylko sen – i bardzo dobrze, bo Ziemia nie wytrzymałaby więcej niż jednego Spider-Mana. Nie zauważa leżącego pod łóżkiem podprzestrzennego Spider-Sygnału...


Scenariusz: Rich Koslowski
Rysunki: Andrea Di Vito

„Weapon Omega” – part 1

Postacie:
* Guardian [Michael Pointer], USAgent [John Walker]
* Agent Brown, doktor Benning
* Tentakill

Kobieta z przewiązanymi opaską oczami każe sobie powiedzieć, gdzie nieznajomi ją prowadzą. Nie uzyskuje odpowiedzi, a gdy w końcu zostaje puszczona i zdejmuje opaskę, widzi tylko zamykane drzwi celi. Krzyczy, nie mogą jej tego robić i żąda rozmowy z prawnikiem, jednak po chwili zaczyna czuć przemożną słabość i pada na znajdujące się w pomieszczeniu łóżko.

Tymczasem na północ od granicy amerykańsko-kanadyjskiej Guardian i USAgent ścigają kolejnego przestępcę-imigranta. Pointer próbuje trafić w łotra z powietrza, jednak nie potrafi się skoncentrować na celu. W bazie Omega Flight naukowcy obserwujący akcję informują agenta Browna, że poziom mocy nowego Guardiana od czasu walki z Wrecking Crew [miniseria Omega Flight – przyp. S_O] stopniowo opada, chociaż co jakiś czas odnotują nagły wzrost. Michael tymczasem słabnie i pada na ziemię. Inicjatywę przejmuje Walker, który zostaje ostrzelany i atakowany mackami przez Tentakilla, bo tak przedstawia się przeciwnik. Niektóre z jego macek przebijają tarczę Amerykanina, który próbuje namówić towarzysza do powrotu do walki. Michael jest jednak zbyt słaby, więc USAgent rzuca się na łotra i zaczyna go okładać. Zwraca się do znajdującego się w bazie i przyglądającego się walce Browna i zaczyna narzekać na świeżaków, którzy są wysyłani do walki bez odpowiedniego treningu. W tym czasie Guardian wstaje i wypuszcza wiązkę energii, która trafia w drzewo między walczącymi. Podczas gdy pień spada na Walkera, Tentakill salwuje się ucieczką. Pointer pada zemdlony.

Dwie godziny później, baza Omega Flight. Agent Brown rozmawia z psychologiem drużyny, doktor Benning. Kobieta podkreśla, że chociaż Michael czyni postępy, to jednak nie przestał się winić za śmierć Alpha Flight i tysięcy innych ludzi, których zabił Collective. Do tego został zmuszony do zadośćuczynienia za te zbrodnie jako nowy Guardian, co też nie polepsza sytuacji. Stwierdza, że nie można po prostu pstryknąć palcami i przemienić go w „Broń Omega”. Sam Michael na pytanie zadane przez jednego z naukowców odpiera, że czuje się znacznie lepiej niż podczas akcji. Przeprasza przy okazji USAgenta za swoją niedyspozycję, jednak Walker, patrząc wymownie na agenta Browna stwierdza, że to nie jego wina. John wychodzi i wyciągnąwszy komórkę, dzwoni do kogoś i zaczyna rozmawiać o „pogodzie” – nagle stało się bardzo słonecznie, chociaż jeszcze niedawno niebo było zachmurzone. Obiecuje informować rozmówcę na bieżąco, bo ma uczucie, że zbiera się na burzę.

Nadal przepytywany Michael stwierdza, że zaczął czuć się lepiej jakąś godzinę temu, zaraz po powrocie do bazy. Mówi, że od kiedy się tu pojawił, poczuł, jakby energia do niego wracała i znowu zaczęła krążyć w jego żyłach.

Tymczasem za drzwiami oznaczonymi symbolem wysokiej radioaktywności kobieta nadal powtarza coraz słabszym głosem że nie mogą jej tego robić. Jej twarz i dłonie wyglądają, jakby jej ciało było wysysane.


Scenariusz: Nelson
Rysunki: Nelson

“To Love a Man, Not a Monster!”

Postacie:
* Thing [Ben Grimm], Alicia Masters

Thing wybiega ze stacji metra, mówiąc do siebie, że musi się pośpieszyć. W tym samym czasie Alicia Masters sprawdza, która godzina, i stwierdza, że jej ukochany znowu się spóźnia. Rozumie go jednak, w końcu jest znaną osobistością, a w dodatku znacznie trudniej niż takiemu Tomowi Cruise’owi jest mu poruszać się incognito, chociaż z drugiej strony nie potrzebuje ochroniarza. Myśli też nad tym, o czym ludzie wokół niego szepczą – tak o nim, jak i o nich jako parze. Zastanawia się, ile z tych rzeczy Ben słyszy, i stwierdza, że brak jakiejkolwiek reakcji tylko potwierdza, jak bardzo jest tolerancyjny.

Rozważając to, do ilu rzeczy w Benie trzeba się przyzwyczaić, Alicia przypomina sobie jedną z ich wcześniejszych randek. Po wejściu do restauracji zgubiła kolczyk, a Ben zaofiarował się, że go znajdzie. Rzeczywiście, szybko go wypatrzył, ale mimo to nie mógł go podnieść z powodu swoich olbrzymich palców. Gdy Alicia zrozumiała, o co chodzi, poprosiła go, żeby nakierował na kolczyk jej rękę.

Innym razem, na ich rocznicę, wybrali się do wykwintnej restauracji poleconej przez Sue. Ben ubrał nawet garnitur. Wszystko było doskonałe. Przynajmniej do czasu, gdy Grimm nie usiadł, a krzesło nie zerwało się pod jego ciężarem. Zawstydzony, Ben wyszedł razem z nią i próbował złapać taksówkę. Gdy jeden z kierowców, wydający resztę klientowi, to zobaczył, cofnął swój wóz i zawadził wciąż otwartymi drzwiami o Thinga. Jak się okazało, Ben uratował jego brata, gdy tamten znalazł się pod zawalonym tunelem metra. Gdy kierowca dowiedział się o ich rocznicy, praktycznie zażądał, by przewieść ich gratis. Podniosło to Grimma na duchu na tyle, że zaczął żartować z niedawnej przykrej przygody.

Tymczasem Ben wchodzi do restauracji. Szatniarka wita go i informuje, że Alicia już na niego czeka. Siedząca w głębi sali kobieta słyszy jego charakterystyczny chód, a także wstrzymywane oddechy i szepty innych ludzi. Gdy para się wita, Alicia w myślach stwierdza, że chociaż inni nazywają go potworem i „rzeczą”, dla niej jest to po prostu Ben – mężczyzna, którego kocha.

Autor: S_O

Galeria numeru

Marvel Comics Presents vol. 2 #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.