Avalon » Serie komiksowe » Dark Tower: The Long Road Home » Dark Tower: The Long Road Home #4

Dark Tower: The Long Road Home #4

Postacie
Cytat

Cuthbert: "Sorry. It's just that the two of you were rolling around so much... I was afraid I'd --"
Alain: "A bit less talk, Bert, and a lot more bandaging."

Streszczenie

Pomyślelibyście, że to widok ośmiu zmutowanych bestii tak sparaliżował Cuthberta. Ich podwójne głowy i krwistoczerwone ślepia. Albo ryk, jakby nie z tego świata, rozdzierający duszę i będący bluźnierstwem w tej krainie. Ale to nie dlatego chłopak stoi jak wryty - aby przerazić Cuthberta, potrzeba czegoś więcej. To odór splugawionych oddechów i zmutowanego, gnijącego, acz wciąż żywego mięsa spowodował, że rewolwerowiec nie może zebrać myśli.

Na szczęście, Alain zachował zdolność do działania. Błyskawicznie oddaje trzy strzały i trzy pociski kolejno odnajdują cel we łbach mutantów. Huk wystrzałów wyrywa Cuthberta z odrętwienia, ale jest już za późno, by mógł ostrzec przyjaciela o skradającym się za jego plecami wilku. Bestia rzuca się na Alaina, i chociaż chłopak momentalnie podnosi gotowy do strzału rewolwer, tym razem bestia jest szybsza. Wbija gnijące kły w ramię rewolwerowca i broń upada na ziemię. Teraz Alain walczy nie tylko ze zwierzęciem, ale i z eksplodującym w jego czaszce bólem. Musi wygrać obie bitwy, jeśli ma nadzieję przeżyć.

Podczas, gdy Jones szamocze się z bestią na ziemi i okłada napastnika czymkolwiek ma pod zdrową ręką, kolejny mutant zakrada się do Cutherta. Ponieważ jego rewolwer nadal leży gdzieś w mroku, sięga po broń nieprzytomnego Rolanda. Dzięki temu ocala życie, jednocześnie zastanawiając się, czy było warto. Dla rewolwerowca broń jest osobista jak dusza, więc dzierżąc nóż i rewolwer Deschaina Cuthbert nie może pozbyć się uczucia, że przekroczył ostatnią granicę. Krzyk Alaina jednak przerywa te rozterki. Mija kilka sekund, zanim w kłębowisku ciał na ziemi Cuthbert odnajduje cel, ostatniego pozostałego przy życiu wilka. Na szczęście potem pocisk dosięga go w mgnieniu oka.

Bandaże mogą zatrzymać krwawienie, ale trucizny już nie zatrzymają. Alain obawia się utraty ręki, a ponieważ rewolwerowiec, który nie może strzelać, jest jak potok bez wody, już woli, aby jad odnalazł jego serce i go zabił. Cuthbertowi nie podoba się wisielcze poczucie humoru przyjaciela. Adrenalina nadal pulsuje w jego żyłach, dlatego kiedy za plecami słyszy szelest, reaguje błyskawicznie i posyła w mrok dwie pozostałe w magazynku kule. Zaczyna przeładowywać, ale wtedy mrok rozstępuje się wokół postaci, do której strzelał. Sheemie pyta, czy kule w jego piersi to kara za to, że pozwolił panience Susan spłonąć. Jeśli tak, stwierdza, że to za mało i że będzie to rozpamiętywał, leżąc na wznak.

Alain i Cuthbert są tak zszokowani, że nie słyszą mamroczącego pod nosem Rolanda, którego przemieniony w kruka Marten dostarcza do pałacu Karmazynowego Króla. Chłopak woli już skręcić sobie kark, niż nadal wysłuchiwać przechwałek czarnoksiężnika. Marten uspokaja go jednak - zginie, ale nie roztrzaskany o skały, a na stole władcy tego królestwa. Opuszcza go na swoistą sieć, w której uwięzione są szczątki poprzedniego posiłku Króla. W gardle Rolanda samoistnie rodzi się krzyk. Kruk odradza wrzaski, bo władca nie lubi hałasów. To dlatego posiłki zwykle zaczyna od rozszarpywania posiłkom gardeł. To samo czeka chłopaka. Kruk zabiera go na audiencję, Król nie może czekać. Pożeracz Światów wita Rolanda, nazywając go kuzynem.

Cuthbert klęczy przy leżącym nieruchomo Sheemiem. Jest przerażony swoim uczynkiem i chociaż Alain stara się go pocieszyć, jest to bezskuteczne. Nagły błysk zupełnie dezorientuje chłopców, a kiedy blask odchodzi, Sheemie wstaje na nogi. Jego głos wydaje się odleglejszy i niesie ze sobą mądrość. Ze świecącymi źrenicami i dłonią podchodzi do Alaina i chwyta za jego zranioną rękę. Trucizna była mocniejsza, niż podejrzewali, ale teraz będzie już dobrze, ból mija i Alain jest znów zdrowy - Sheemie go naprawił.

Serce Cuthberta po raz pierwszy od dłuższego czasu wypełnia radość. Nie chce kwestionować cudu, ale przytula Sheemiego i prosi o jeszcze jeden, jeśli starczy mu na sił. Rolanda trzeba sprowadzić z powrotem.

Postawiony przed obliczem Karmazynowego Króla Roland nie traci rezonu. Porównuje jego zapach do ścierwa krowy i komentuje jego nieimponującą sylwetkę. Pożeracz Światów wie jednak, że to tylko gra - chłopak nie może okłamać Króla Kłamstw. Uważa, że Roland powinien mu być wdzięczny za przybranie tej postaci, bo jego prymitywny i ograniczony umysł wypłynąłby uszami, gdyby ujrzał jego prawdziwą postać. Kruk nakazuje ukłon przed władcą Mid-Worldu, ale Roland stwierdza, że to tytuł jego ojca, a nie ma go nigdzie w pobliżu. Ptak atakuje chłopaka, tnąc jego skórę i zmuszając do padnięcia na kolana. Król jest lekko znudzony, zastanawia się, co począć z chłopakiem. Czy ma nauczyć smarkacza szacunku, czy może od razu przejść do posiłku, zaczynając od stóp, tak, by przez cały czas chłopak był przytomny.

Całej scenie przygląda się Sheemie. Widzi Rolanda, zło i... siebie. Nie rozumie tego, ale wie już, co ma zrobić. Wsiada na swego wierzchowca i otoczony blaskiem wskakuje do wnętrza Kryształu. Cuthbert po raz pierwszy w swym krótkim, ale na pewno nie nudnym życiu zaczyna się zastanawiać, czy teraz widział już wszystko.

Sheemie zmierza do pałacu Karmazynowego Króla. Żałuje, że nie jest potężnym szlachetnym mężem, który powinien uratować Rolanda. Jest tylko głupiutkim chłopcem dosiadającym muła, ale zrobi wszystko, co w jego mocy, albo umrze próbując. Najprawdopodobniej, jedno i drugie.

Autor: Hotaru

Galeria numeru

Dark Tower: The Long Road Home #4 Dark Tower: The Long Road Home #4 Dark Tower: The Long Road Home #4 Dark Tower: The Long Road Home #4

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.