Avalon » Serie komiksowe » Avengers: The Initiative » Avengers: The Initiative #13

Avengers: The Initiative #13

Avengers: The Initiative #13

"Washout"

Postacie
Zapowiedź

Za głowę Taskmastera została wyznaczona nagroda i nie brak złoczyńców, którym na niej zależy. Lecz co zabije go pierwsze, przeciwnicy, czy nowi rekruci, których ma trenować? Powitajmy Annex, Prodigy'ego, Gorilla Girl, Sunstreaka i Batwinga w Initiative. Czy jednak są oni.. czy ktokolwiek jest przygotowany na przybycie... Butterballa?

Cytat

Yellowjacket: "I'll let get away with that once. But next time…"

Prodigy: "Ahh, go ride an ant."

Streszczenie

Kolejny autobus z rekrutami przekracza bramę Camp Hammond. Nastroje wewnątrz są raczej powściągliwe - tylko jeden z nowicjuszy skacze podniecony po całym autobusie i cieszy się, że dołączy do Inicjatywy. Prodigy jest wyraźnie poirytowany i aby go uspokoić, pokazuje tłum protestujący wokół bazy, jednak przynosi to wręcz przeciwny efekt. Dzieciak przedstawia się jako Boulder, chociaż nie ukrywa, że naprawdę nazywa się Emery Schaub i pochodzi z Północnej Karoliny. Doskonale wie, z kim rozmawia, bo widział pamiętną bitwę Prodigy z Iron Manem z telewizji [my widzieliśmy ją w Civil War: Frontline #2 - Gil] i zadaje głupie pytania w stylu: "jak to jest oberwać z repulsora?" Prodigy nie ma ochoty z nim rozmawiać, więc spławia go stwierdzeniem, że zgodził się na trening tylko po to, by nie siedzieć w więzieniu. Emery nie przejmuje się jego uwagami i równie entuzjastycznie zaczepia siedzącego po przeciwnej stronie Annexa pytając, po co w ogóle wysłali go na przeszkolenie, skoro ma doświadczenie wojskowe. Tamten szorstko odpowiada, że też się nad tym zastanawia. Siedząca z tyłu Sunstreak stwierdza, że wszyscy są tu z jednego powodu - by uniknąć więzienia. Dodaje jednak znacząco, że w celi przynajmniej miałaby ciszę i spokój. Po stronie Bouldera nieoczekiwanie staje Batwing, który mówi, że zgłosił się do Inicjatywy, bo liczy na to, że pomogą mu pozbyć się uciążliwych nadludzkich cech. Przedstawia mu też siedzącą na końcu Gorilla Girl, która również jest tutaj, bo musi, a chce tylko dostać kwitek i wracać do domu. Autobus w końcu zatrzymuje się, a kierowca zapowiada wejście instruktora. Gdy do środka wkracza Yellowjacket, Emery szaleje ze szczęścia i natychmiast podbiega do niego, ściskając dłoń i rzucając seriami typowo fanowskich faktów. Yellowjacket znosi to cierpliwie do momentu, gdy chłopak pyta, jak się czuł, gdy wyciągał z lodu Kapitana Amerykę - na to pytanie nie odpowiada, tylko wychodzi z autobusu, pozostawiając kierowcy wstępne przemówienie. Boulder nie rozumie, co się stało, więc Batwing tłumaczy mu, że trafił w czułą strunę. Po wyjściu z autobusu zostają ustawieni w szeregu i przywołani do porządku przez Taskmastera, który wykłada im swoje zasady, co najkrócej można ująć jako: "róbcie co wam każę, albo pożałujecie". Swoją wyższość udowadnia na przykładzie Schauba mówiąc, że nie ma prawa sam wybierać sobie pseudonimu, póki nie skończy treningu, a do tego czasu będzie nazywany Butterball. Dalszy ciąg powitania to dziesięciomilowa przebieżka.

Tydzień później, War Machine i Yellowjacket pojawiają się w wieży obserwacyjnej, by zapytać instruktora, jak ocenia nową grupę. Taskmaster uważa, że tylko Annex rokuje nadzieje, ale jest aroganckim idiotą. Yellowjacket jest mocno zainteresowany wynikami Bouldera, który okazał się całkowicie niewrażliwy na wszelkie formy fizycznego ataku. Bynajmniej nie oznacza to, że jest materiałem na idealnego żołnierza, bo wciąż pozostaje fajtłapowatym klocem, do tego niespecjalnie bystrym. Na nic się zdają wszelkie metody Taskmastera, bo chłopak może biegać w kółko cały dzień i ani się nie męczy, ani nie gubi sadła. Yellowjacket stwierdza, że najwyraźniej jego ciało w ogóle się nie zmienia i pozostaje takie, jak w chwili, gdy te zdolności pojawiły się po raz pierwszy, więc jeśli chcą go odchudzić, będą musieli zastosować głodówkę. Nie to jednak najbardziej martwi Taskmastera, ale zachowanie rekruta przypominające dziecko w sklepie z cukierkami. Ostatnio zdarzyło mu się na przykład podważyć kwalifikacje instruktora przy wszystkich i chyba nawet nie zrozumiał, co zrobił, więc aby dać mu nauczkę, trzeba było ukarać całą grupę i kazać mu patrzeć.

Taktyka nakłaniania grupy, by sama zajęła się niepokornym członkiem zdaje się przynosić rezultaty, bo kiedy Emery śpi po treningu, pozostali namawiają się, by zafundować mu kocówę. Gdy jednak przychodzi co do czego, Boulder nie czuje absolutnie nic, tylko przewraca się na drugi bok.

War Machine twierdzi, że całkowita niewrażliwość może być bardzo cenną zdolnością i radzi, by Taskmaster zapoznał Bouldera z technikami walki sumo, albo metodami Kingpina, czy Bloba. Tasky jest załamany i podkreśla, że tamci są silni i potrafią walczyć, a on ma do czynienia z absolutnym niezdarą. Nie zamierza jednak przyznać się do porażki i obiecuje próbować dalej. Przy okazji, zostaje poinformowany, że środowisko super-przestępców wyznaczyło nagrodę za jego głowę, ale nie przejmuje się tym wcale, skoro Bullseye jest teraz w Thunderbolts, Elektra znowu nie żyje, a sam siebie ścigać nie będzie. Skoro wszystko zostało już wyjaśnione, Yellowjacket prosi Rhodesa o chwilę rozmowy przed konferencją prasową Prodigy.

Wkrótce, Prodigy zajmuje miejsce na trybunie, by przed kamerami i dziennikarzami wyznać, że jego głośna potyczka z Iron Manem była wynikiem problemów alkoholowych, a nie rzeczywistym wyrazem sprzeciwu wobec Aktu Rejestracyjnego. Ponieważ Sally Floyd zadaje kolejne pytania, zmuszony jest wyjaśnić, że uzyskał odpowiednią pomoc i zgłosił się na przeszkolenie, by naprawić swoje błędy. Zapewnia też, że bezwzględnie popiera Akt Rejestracyjny, chociaż jego mina mówi coś wręcz przeciwnego.

Po zakończeniu konferencji, Yellowjacket podchodzi do niego i zarzuca, że specjalnie odegrał ostatnią scenę w mało przekonujący sposób. Prodigy odpowiada, że zrobił to, co mu kazali i przed milionami przyznał się do problemów z alkoholem, których nie miał oraz zdradził tych wszystkich, z którymi walczył ramię w ramię, więc mogą mu naskoczyć. Yellowjacket zauważa, że wiele osób zmieniło nastawienie do rejestracji, więc nikogo nie zdradził, ale Prodigy jest przekonany, że użyli go jako sztandaru, bo wszyscy widzieli jego wcześniejszy sprzeciw. Na to słyszy, że nikt go do niczego nie zmuszał, a jeśli tak uparcie wierzy w swoje racje, mógł zostać w więzieniu. W odpowiedzi, uderza w ścianę tuż przed twarzą Yellowjackta i odchodzi, pozostawiając dziurę.

Wieczorem, rekruci umierają z nudów w swoim baraku i tylko Emery ciągle nawija o jakiś bzdurach. W końcu Prodigy oświadcza, że ma tego dość i proponuje wszystkim wypad do miasta. Niewiele myśląc, wykradają się z baraków, ciągnąc za sobą niezdecydowanego Bouldera i kradną pierwszy lepszy samochód. Ponieważ baza jest chroniona także laserami, Emery zostaje posadzony na masce Hammera jako żywa tarcza.

Wkrótce okazuje się, że jedyną rozrywką dla bandy zamaskowanych cudaków może być tylko ognisko i piwo nad jeziorem. Nie jest to wiele bardziej zajmujące niż gra w karty w barakach, więc Prodigy proponuje nagą kąpiel. Gorilla Girl chętnie się zgadza, ale gdy przychodzi co do czego, rozczarowuje wszystkich facetów, biegnąc do jeziora w swojej małpiej postaci. Po chwili na brzegu pozostają tylko Boulder i Sunstreak. On żali się, że nie umie pływać, chociaż utonąć też nie może, a i piwa się nie napije, bo alkohol na niego nie działa. Upewniając się, że jest całkowicie niewrażliwy na uszkodzenia, Sunstreak bierze go za rękę i wyznaje, że jest pierwszą osobą od dawna, której może dotknąć, bo jej skóra zawsze jest gorąca. Od dotyku szybko przechodzi do pocałunku i dalej, ale on mówi, że tego również nie czuje i po chwili wahania ucieka. Widząc, jak wsiada do samochodu i odjeżdża, pozostali wybiegają z wody i decydują się ruszyć za nim.

Po kilkunastu minutach lotu, zauważają Hammera zatrzymanego na środku drogi przez instruktorów z bazy. Emery tłumaczy się, że nie mógł dłużej wytrzymać diety i jak zgłodniał, chciał zjeść coś porządnego w mieście. Pozostali słyszą to, ukrywając się w pobliskim lesie i dochodzą do wniosku, że wyszli na ostatnich drani, skoro wciągnęli go w to, a on ich kryje. Nagle, Hummer wylatuje w powietrze, a znad klifu wyłania się czterech złoczyńców, zadowolonych, że Taskmaster wpadł w ich ręce. Rozpoczyna się regularna bitwa, a ponieważ siły są wyrównane - czterech na czterech - dołączają się także rekruci, wychodząc z kryjówki. Po chwili, Mr. Hyde zostaje wyeliminowany, a King Cobra i Firebrand otoczeni. Mauler postanawia wziąć zakładnika, ale pechowo wybiera Bouldera i dziwi się, dlaczego nikt nie zatrzymuje się, gdy grozi, że zrobi mu krzywdę. Chwilę później, bitwa dobiega końca, a zaskoczeni i obolali złoczyńcy uciekają w las. Prodigy zamierza ruszać za nimi, ale Yellowjacket zatrzymuje go mówiąc, że tym zajmą się oddziały Capekillers.

Następnego dnia, Emery zostaje wezwany do laboratorium Pyma i poinformowany, że zostanie odesłany do domu. Jest zaskoczony, bo myślał, że po poprzedniej nocy będzie bohaterem, ale War Machine uważa, że jeśli chce kontynuować karierę, jego miejsce będzie w oddziałach ratunkowych, a nie na linii frontu, bo zwyczajnie nie jest materiałem na żołnierza. Tymczasem dostanie odpowiednie zaświadczenie i wróci do domu.

Pozostali rekruci zazdroszczą mu i na pożegnanie zapewniają, że jest farciarzem, ale on bynajmniej nie jest zadowolony. Widząc jego smutną minę, Taskmaster i Constrictor dochodzą do wniosku, że wśród wielu upokarzających porażek w ich karierach, znajdzie się miejsce na jedną w słusznej sprawie i ruszają za nim.

Po powrocie do domu, Emery ze łzami w oczach opowiada matce, że przeżył najlepszy tydzień w swoim życiu i z dumą wiesza na ścianie swoje zdjęcie nad pokonanymi Constrictorem i Taskmasterem.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Avengers: The Initiative #13 Avengers: The Initiative #13

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.