Avalon » Serie komiksowe » Fantastic Four 1234 » Fantastic Four 1234 #1

Fantastic Four 1234 #1

Fantastic Four 1234 #1

1: "Once Upon A Time... On Yancy Street..."

Postacie
Cytat

Doom: "How to destroy a man: Grant him his heart's desire."

Streszczenie

Ben oddaje w ręce policji dwójkę młodocianych przestępców-mutantów, których musiał owinąć budką telefoniczną, ponieważ narozrabiali w jego starym sąsiedztwie, na Yancy Street. Ponieważ młodociani skarżą się na jego brutalność, jeden z policjantów sugeruje, żeby Fantastic Four zajęli się odkryciami naukowymi, a przestępców zostawili profesjonalistom. Grimm obiecuje pamiętać o tym przy okazji następnej wizyty Galactusa, a teraz przypomina, że wychował się tutaj i próbował tylko wyświadczyć przysługę lokalnej społeczności. Przybyli strażacy sugerują, żeby im wyświadczył przysługę i odsunął się, aby mogli uwolnić dzieciaki z kupy złomu. Słyszy, że zniszczył radiowóz wart kilkadziesiąt tysięcy, a przy okazji uszczuplił ilość patroli w tej okolicy, więc wścieka się i odchodzi obiecując, że więcej nie będzie ich ratował.

Sue karmi rybki w wielkim akwarium na jednym z poziomów Baxter Building, jednocześnie w zamyśleniu słuchając radia, w którym eksperci dyskutują nad związkiem nadchodzącego huraganu z efektem cieplarnianym i działalnością Atlantydy. Z zamyślenia wyrywa ją wejście Johnny'ego, który pyta, czy Reed wyszedł już z laboratorium. Siedzi tam już prawie dwa dni, więc zgaduje, że znowu ma jedną ze swoich burz mózgu, więc Johnny pyta Sue, jak to jest być żoną współczesnego Einsteina, ale nie czekając na odpowiedź oddala się. Susan dopiero po chwili odpowiada, ale w tym samym momencie orientuje się, że Johnny'ego już nie ma, a jego płomienie ugotowały wszystkie rybki. Spogląda więc na drzwi laboratorium, na których widnieje komunikat "stan głębokiego zamyślenia" i wzdycha do siebie.

Kiedy Ben wraca do domu, zastaje Sue i Johnny'ego kłócących się o gliniane rybki. On zarzuca jej, że jest wściekła, bo Reed zamknął się w laboratorium i ją ignoruje, a ona ma mu za złe dziecinne zachowanie. Johnny obiecuje poprosić Alicię o nowe rybki, ale to nie zmienia faktu, że tamte miały dla Susan wartość sentymentalną. Słysząc to wszystko, Ben stwierdza, że bardziej obchodzą ich jakieś głupie ryby niż on, a gdy Sue pyta, czy coś się stało, odpowiada, że nikt go nie lubi. Johnny twierdzi, że to kolejna próba wymuszenia uwagi, a gdy Ben wygłasza monolog na temat tego, jak społeczeństwo go nie akceptuje, podsumowuje to stwierdzeniem, że po prostu mu się nudzi, bo nie mają nic do roboty. Zauważa, że tak jest za każdym razem, kiedy Reed zamyka się w laboratorium, więc radzi mu skończyć z użalaniem się nad sobą i zadzwonić do Alicii. Sam odlatuje na randkę, a patrząc za nim, Ben stwierdza, że kiedyś był człowiekiem i chce być traktowany jak człowiek.

Pracując w swoim warsztacie, Alicia Masters rozmawia jednocześnie z Susan przez komunikator. Uspokaja ją, by nie martwiła się Benem, bo obie wiedzą, że miewa humory i prosi, aby podziękowała Reedowi za głosowy system sterowania, jaki zmontował do jej domu. Kiedy dowiaduje się, że Reed znowu zamknął się w laboratorium, wyraża swoje współczucie dla Sue, ale też zapewnia ją, że on nadal ją kocha i proponuje, że podeśle jej kilka ryb dla poprawy nastroju. Susan ma jednak lepszy pomysł - proponuje spotkanie, bo twierdzi, że oszaleje w czterech ścianach. W drodze do transportowca mówi też, że czytała ostatnio artykuł o syndromie Aspergera i zaczyna się martwić o Reeda, bo zachowuje się podobnie jak ludzie nim dotknięci.

Ben staje przed drzwiami samotni Richardsa i mówi do kamer monitorujących, żeby lepiej znalazł mu coś do rozwalenia, bo nie wie, co ze sobą zrobić. W tym momencie, do połowy rozmontowany Doombot, który leży na stole, odzywa się i mówi, że nie ma na co liczyć. Thing natychmiast obrywa mu głowę, a ta spada na podłogę mówiąc, że zachowuje się jak prymityw, za którego wszyscy go uważają. Wyjaśniwszy, w jaki sposób może przemawiać przez robota, Doom stwierdza, że dość ma odgrywania roli złoczyńcy w dramacie Richardsa i jego ciągłych kłamstw. Ben zamierza zabrać głowę do Reeda, ale Doom jest pewien, że ten nie będzie chciał z nim rozmawiać. Grimm pyta, o co właściwie mu chodzi, Doom zaś odpowiada, że dowie się wszystkiego, jeśli weźmie rękawicę jego robota i założy ją, a przy okazji dodaje, że będzie pasować na jego wielkie łapy, bo jest zrobiona ze specjalnego stopu. Nie ufając mu zbytnio, Ben ostrożnie zakłada rękawicę i nagle czuje wielki ból.

W następnej sekundzie zostaje przeniesiony do zamku Dooma, a konkretnie - o czym zostaje poinformowany przez właściciela - w laboratorium podróży czasoprzestrzennych. Doom zachwyca się pięknem poranka i zgaduje, że Richards nie dostrzega rzeczy tak trywialnych. Porównuje Fantastic Four do postaci z Burzy Szekspira i obiecuje Benowi prawdę, która wyzwoli go z roli Calibana, jaką przeznaczył mu Reed. Grimm wychodzi za nim na taras ostrzegając, żeby nic nie kombinował, bo ostatnio jest nerwowy. Doom zapewnia, że wojna między nimi się skończyła, bo znudził się nią i nie zamierza nic już kombinować. Zamiast tego, chce pokazać mu prawdę - swoją twarz, a potem prosić o pomoc. Ściąga maskę i wręcza ją Benowi, a ten patrzy na nią przez chwilę i stwierdza, że zna już te sztuczki, ale gdy podnosi wzrok, nie może powstrzymać zdziwienia i pyta, co to ma znaczyć. Doom oświadcza, że Richards zdradził cały świat, a w szczególności zdradził ich. Jego, władcę niepodległego państwa, szanowanego przez miliony, zmienił w oczach opinii publicznej w tyrana, a Bena dosłownie zmienił w potwora. Twierdzi jednak, że potrzebuje zaledwie pięciu minut, by przywrócić mu człowieczeństwo.

Po dalszej rozmowie, Doom zbiera Bena do laboratorium, gdzie pokazuje mu maszynę do zatrzymywania światła, dzięki której może manipulować czasem i przestrzenią. Wystarczy, że Grimm przeszedł przez nią. Ben rusza naprzód, ale jednocześnie pyta, co Doom zyska, jeśli proces się uda.

Jakiś czas późnej. Już w ludzkiej postaci, Ben próbuje dostać się do Baxter Building, ale najpierw na drodze staje mu ochroniarz, a potem nie zostaje rozpoznany przez system bezpieczeństwa. Słysząc, że nie wygląda i nie zachowuje się jak Ben Grimm, dochodzi do wniosku, że już nie ma tu dla niego miejsca. Biegnie więc na Yancy Street i zaczepia przypadkowych przechodniów, prosząc o pomoc. Wszyscy go odpychają, więc biega po ulicy, trzymając się za głowę i krzycząc, że to wszystko jest nie tak. Nie zauważa nadjeżdżającego samochodu i zostaje potrącony, a gdy tak leży na ulicy, jakiś bezdomny podchodzi, by ukraść mu ubranie. Przed utratą przytomności, Ben zdąży tylko wyszeptać "zatrzymaj Reeda".

Żelazna rękawica zgniata figurkę Thinga, a Doom stwierdza, że pierwszym krokiem na drodze do zniszczenia człowieka jest ofiarowanie mu tego, czego pragnie. Jednego mniej.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Fantastic Four 1234 #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.