Avalon » Serie komiksowe » She-Hulk vol. 2 » She-Hulk vol. 2 #25

She-Hulk vol. 2 #25

She-Hulk vol. 2 #25

"The Whole Hero Thing" - part 1

Postacie
Zapowiedź

She-Hulk dostaje się w środek walki między kosmicznym łowcą nagród, a jego ewentualną ofiarą. Dowiemy się również, dlaczego Jennifer porzuciła karierę super-bohaterki.

Cytat

Jen: "That's the creep who came up to me in the bar, yanked my crank for half an hour and then blew up a damned building."

Jazinda: "He yanked your what? Your 'crank'? What's a crank, where is it, and can I see it?"

Streszczenie

W przyczepie, zaparkowanej gdzieś w Jersey, Jen i Jazinda dopracowują hologramowy portret pamięciowy Brana, żeby sprawdzić go w bazie danych firmy. Jaz zauważa, że Jennifer pozostaje w ludzkiej postaci od jakiegoś czasu i pyta, czy to jakaś nowa filozofia. Ona odpowiada, że nie zmieściłaby się pod prysznicem jako She-Hulk, ale gdy pada pytanie, czy to prawdziwy powód, zamienia się i pyta, czy teraz Jazinda jest zadowolona. Ta odpowiada pytaniem, czy ona jest zadowolona, ale wtedy Jen wścieka się i ucina rozmowę. Akurat komputer kończy przeszukiwanie i zwraca adres Brana w Cleveland. Jennifer stwierdza, że nie cierpi tego miasta, więc Jazinda sugeruje, że mogą sobie odpuścić, bo nie ma tu mowy o żadnej nagrodzie. Jen stwierdza jednak, że tym razem chodzi o coś innego i decyduje się wyruszyć.

Wkrótce, w parku narodowym Allentown w Pensylwanii, para obozowiczów rozbija namiot. Tanya i Larry są małżeństwem, przeżywającym chwilowe problemy, więc postanowili wybrać się na biwak, by odpocząć i poukładać sprawy między sobą. Kłócą się nawet o sposób wbijania śledzi namiotowych, ale zaraz zapewniają, że to ostatni raz. Widząc spadającą gwiazdę, życzą sobie, by wszystko się ułożyło, ale nagle gwiazda skręca w ich stronę.

Tymczasem, Jen i Jazinda dotarły w okolicę, kierując się w stronę Ohio. Podróżują w milczeniu, więc Jaz pyta w końcu, co się dzieje. Shulkie stwierdza, że jej partnerka próbuje analizować wszystko, co powie, więc woli się nie odzywać, ona zaś twierdzi, że zwyczajnie martwi się o nią. Nie chodzi tylko o ostatnie wydarzenia z Branem, bo odkąd się znają, Jen wydaje się przybita, jakby nie podobało jej się to, co robi. Ona odpowiada, że brakuje jej pracy prawnika, ale Jaz chodziło o zajęcia superbohaterskie. Shulkie stwierdza, że wyrosła już z tego, a chociaż Jazinda próbuje drążyć temat, nie zwraca na to uwagi, bo na drodze przed nimi pojawia się dziwne światło, a po chwili, coś uderza w dach samochodu. She-Hulk wychyla się przez okno i zauważa, że na ich przyczepie wylądował mały statek kosmiczny. Pyta Jazindę, czy to jakiś jej kumpel, ale ponieważ ta zauważa, że wszyscy nienawidzą Skrullów, zgaduje, że trafił im się autostopowicz i zaczyna sypać serią nawiązań do "Autostopem przez Galaktykę", których Jazinda zupełnie nie rozumie. W końcu, decyduje się wejść na dach i strącić intruza. Do tego wystarcza jeden cios, ale chociaż stara się nie przejmować bliskim spotkaniem trzeciego stopnia i spokojnie wrócić do kabiny, obcy nie pozwala jej na to, zawracając i atakując od tyłu. Shulkie razem ze statkiem rozbijają się w lesie, więc Jaz zatrzymuje samochód i biegnie sprawdzić, czy wszystko w porządku, przy okazji zmieniając wygląd na bardziej ludzki. Jen oczywiście nic się nie stało, ale jest wściekła i ma ochotę urwać głowę domniemanemu najeźdźcy. Kiedy jednak zrywa poszycie kokpitu, w środku znajduje zielonoskórego przystojniaka, który prosi ją o pomoc, wyraźnie uważając za przedstawicielkę swojego gatunku. Shulkie najpierw pyta, o co chodzi, ale po chwili zmienia zdanie i oświadcza, że nie chce mieć z tym nic wspólnego. Jazinda rozpoznaje przybysza jako przedstawiciela rasy Froma i wyjaśnia, że na jego planecie jest sporo promieniowania gamma, stąd podobieństwo. Jen jednak konsekwentnie oświadcza, że jej to nie obchodzi. Przybysz jednak stwierdza, że poszukiwał swoich ziomków i pewnie przyrządy zareagowały na fizjologię She-Hulk, sprowadzając go tutaj. Na to, Jen odpowiada tylko, że miał szczęście, bo gdyby trafił na jej kuzyna, zostałby z niego zielony przecier, po czym oświadcza, że czas ruszać w drogę. Jazinda jest jednak żywo zainteresowana przybyszem i mimo protestów Shulkie, zgadza się wysłuchać jego historii. Obcy przedstawia się jako Cazon, dziedzic klanu Tangers, rządzącego na planecie Chize. Twierdzi, że inni pretendenci do władzy oskarżyli go o ludobójstwo i dlatego musiał uciekać ze swojego świata, a trafił tu, ponieważ wysłano za nim zabójcę. Jazinda zaczyna namawiać Jen, by mu pomogły, ale ona szybko traci cierpliwość i krzykiem oznajmia, że już się w to nie bawi, a jeśli Jaz nie chce tego zrozumieć, będą musiały się rozstać.

W tym czasie, Tanya i Larry próbują uspokoić się przy grillu i zapomnieć o dziwnym zdarzeniu. Nie daje im to jednak spokoju i kiedy słyszą jakieś odgłosy w krzakach, on natychmiast biegnie do namiotu po broń. Kiedy wraca, zastaje swoją żonę stojącą oko w oko z przedstawicielem rasy Badoon, więc niewiele myśląc, strzela do groźnego, zielonego stwora. Badoon nie jest pod wrażeniem - podchodzi do Larry'ego, zabiera mu strzelbę i ostrzega, by więcej tego nie robił. Rozumie, że chciał bronić swojej samicy, więc tym razem daruje mu życie, ale zabiera cały prowiant i oddala się. Tanya i Larry zgodnie stwierdzają, że pora zwijać obóz.

Jazinda biegnie za Jen, by ją uspokoić i skłonić do zastanowienia, ale nieoczekiwanie słyszy, że sama powinna się zastanowić, co się z nią dzieje. Kiedy się poznały, trzy miesiące temu, była łowcą nagród i nie obchodziło jej nic poza interesami. Sama zaproponowała partnerstwo w biznesie i dlatego Jen się zgodziła, a teraz nagle coś jej się odmieniło i stała się rzeczniczką altruizmu. Jaz stwierdza, że przebywając z ludźmi zaczęła się zastanawiać nad swoim postępowaniem i rozważać inne możliwości, ale Jennifer stanowczo oświadcza, że altruizm nie popłaca, bo wie coś o tym. Jazinda wspomina o mocy i odpowiedzialności, ale Shulkie stwierdza, że w tej chwili interesują ją tylko zobowiązania wobec siebie. Właśnie dochodzi do wniosku, że się zgubiła, a Jazinda stwierdza, że owszem i to w wielu tego słowa znaczeniach. She-Hulk wścieka się i rozwala najbliższy głaz oświadczając, że tego już za wiele. Ma dość tego całego bohaterstwa, które nic jej nie daje; dosyć dostosowywania się do najwyższych standardów, podczas gdy wszyscy dookoła równają w dół i dosyć tego, jak wielcy i potężni herosi traktują prawdziwych bohaterów, którzy płacą najwyższą cenę za to, co robią. Bo zabawa w bohatera sprawia, że giną ludzie i to zazwyczaj niewinni. Jazinda stwierdza jednak, że tak naprawdę Jen boi się samej siebie, a gdy ta odpowiada, że osiągnęły chyba szczyt melodramatyzmu, dobiega ich czyjś krzyk.

Niedaleko, Badoon, który okazuje się być łowcą nagród, schwytał Cazona i próbuje go zawlec na swój statek. Nagle pojawia się Jazinda, która każe mu wypuścić więźnia. Badoon ignoruje ją, biorąc za zwykłą Ziemiankę i pojmuje swój błąd dopiero, gdy ona wyjmuje swoją broń i powala go jednym strzałem. Zdaje sobie sprawę, że przeciwnik zaraz dojdzie do siebie i pogania Cazona, ale Badoon szybko ich dogania i atakuje Jazindę. Zanim jednak zada drugi cios, pojawia się She-Hulk, która przytrzymuje napastnika, każąc pozostałej dwójce uciekać, zanim się rozmyśli.

Po krótkim biegu przez las, Jazinda i Cazon wpadają na Tanyę i Larry'ego, którzy właśnie szukają wyjścia z lasu. On uznaje, że to szczęśliwy zbieg okoliczności, bo przydadzą się zakładnicy i natychmiast chwyta Tanyę. Ponieważ Jaz i Larry oświadczają, że nie pozwolą mu na to, bez chwili wahania zabija kobietę, łamiąc jej kręgosłup. Teraz chwyta jej męża, wyciąga broń i celując do zaskoczonej Jazindy podkreśla, że nigdy nie twierdził, iż jest niewinny. Potem strzela do niej i znika w lesie z zakładnikiem.


 
"Beasts of the Field"

Scenariusz: Peter David
Rysunki: Adriana Melo
Postacie:
* Man-Elephant [Manfred Ellsworth Haller]
* blind seer
* Tuareg rebels

Wkładając swój kombinezon, Manfred Ellsworth Haller wspomina, dlaczego musiał opuścić Amerykę. Był dostawcą części zamiennych dla niezarejestrowanych bohaterów, używających technologii, ale Stark odkrył to i zamknął jego interes. Musiał uciekać przed aresztowaniem do Timbuktu, gdzie odrzucił swoje nazwisko i przemierza nocą ulice jako Man-Elephant. Nie szuka jednak okazji do bohaterskich czynów, ale mądrości i oświecenia - swojej ścieżki. Dlatego, kiedy na ulicy zaczepia go kobieta, prosząc o ratunek przed nadciągającymi oddziałami buntowników, odmawia jej mówiąc, że to nie jego walka. Kobieta twierdzi jednak, że wieszczka ze świątyni przepowiedziała jego nadejście, więc Man-Elephant postanawia to sprawdzić.

W świątyni znajduje starą kobietę, która maluje jakąś scenę bitwy, a gdy podchodzi bliżej odkrywa, że obraz przedstawia jego walkę z She-Hulk. Pyta, czy widziała to, ale wtedy kobieta odwraca się i odkrywa, że jest ślepa. Twierdzi jednak, że pokazał jej to wszystko Genesha - hinduski bóg-słoń i patron nowych początków. Pokazuje mu wymalowany na ścianie wizerunek boga, w którego turbanie znajduje się klejnot. Kobieta mówi, że spadł on z nieba i odebrał jej wzrok, ale w zamian wyjawił swoje imię - Seetorak. Haller dotyka klejnotu i również słyszy to imię, a wtedy przypominają mu się fragmenty z biblijnej księgi Hioba, mówiące o nadejściu behemota.

Później, gdy partyzanci wjeżdżają do miasta i atakują cywilów, pojawia się ktoś, kto staje im na drodze i bez najmniejszego wysiłku obraca w pył. Man-Elephant przyjął ofertę Seetoraka i stał się behemotem. A ponieważ jak każdy słoń, nigdy nie zapomina krzywd, jego celem jest zemsta na Starku, nawet jeśli po drodze będzie musiał zmiażdżyć She-Hulk.
 


"What The Hell Is Going On With Her Comic Book?"

Scenariusz: Peter David
Rysunki: Val Seimeiks
Postacie:
* She-Hulk
* Juggernaut
* mr. Bard, mr. Lehnam, mr. Silverman, mr. Althoff
* mr. Wacker, mr. Brennan
Budynek Marvel Comics, biuro firmowych prawników. Partyjka pokera, zwana "niezwykle ważną konferencją", zostaje brutalnie przerwana, gdy sekretarka oznajmia, że niejaka panna Waters chce rozmawiać z prawnikami. Każą ją spławić, nie wiedząc, jak wielki błąd popełniają, gdyż chodzi o pannę Jennifer Walters a.k.a. She-Hulk, która wpadła osobiście, by zapytać, co u diabła dzieje się z jej komiksami. Prawnicy przytomnie próbują zwalić winę na edytorów i odesłać ją do ich biura, ale po szybkim telefonie do Wackera okazuje się, że tam już była i z biura nie ma co zbierać. Poniektórzy zaczynają więc w pośpiechu spisywać testament, ale inni, którym życie widocznie niemiłe, próbują polemizować ze stwierdzeniem, że coś jest nie tak. Shulkie przyszła z konkretną listą zażaleń: Najpierw kazali jej paradować w podartej kiecce, ale zrezygnowali, kiedy wybiła im to z głowy. Potem przyszedł John Jakmutam [Byrne, Jenny, baby - służący pomocą Gil] i zrobił z niej chodzący dowcip, a do dzisiaj nie może spokojnie gadać przez telefon, żeby ktoś nie wspominał o łamaniu czwartej ściany. Kiedy w końcu zamknęli tamtą serię myślała, że będzie mieć trochę spokoju, ale nie, bo przyszedł Slott i do znudzenia gadał o nocy z Juggernautem. Wiszący głową w dół w jej żelaznym uścisku prawnicy ośmielają się twierdzić, że powinna być zadowolona, skoro serię przejął David, ale Shulkie twierdzi, że to udział i domaga się szacunku. Nagle, w resztkach drzwi staje Juggernaut, który uprzejmie prosi Jen, by puściła tych nieszczęśników. Ona potulnie przeprasza, że się uniosła, ale nie mogła znieść tego, co wypisywali o nich, bo przecież tak bardzo się kochają. Wprost wskakuje na Juggiego i opuszczają biuro obściskując się i całując. Jednak kiedy prawnicy myślą, że jest już po wszystkim, sekretarka informuje, że pan Marko chciałby porozmawiać o tym, jak przedstawiono go w opublikowanej właśnie na stronach "She-Hulk" parodii.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

She-Hulk vol. 2 #25 She-Hulk vol. 2 #25

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.