Avalon » Serie komiksowe » Foolkiller vol. 2 » Foolkiller vol. 2 #2

Foolkiller vol. 2 #2

Foolkiller vol. 2 #2

Fool's paradise

Postacie
Zapowiedź

Najlepiej sprzedający się - według LA Timesa - autor, Gregg Hurwitz i Lan Medina przedstawiają twardy, nie znający granic thriller. Dajcie sobie spokój z Frankiem Castle, w mieście pojawił się nowy mściciel. W nowym numerze poznacie prawdziwe narodziny Foolkillera. Czasem los stroi sobie brutalne żarty. Równie dobrze może jednak śmiać się z puenty, ponieważ to zabójca.

Cytat

Michael: "Inside every cracked soul is a fool."

Streszczenie

W dawnych czasach tylko błazen mógł obrażać króla. Drażnić się z nim, szeptać mu do ucha, przypominać, że jest tak samo śmiertelny, jak jego poddani. Musiał jednak zachować równowagę, znać granicę, po przekroczeniu której sztuka zamienia się w obrazę. Bo jedno kwieciste słowo błazna za dużo mogło oznaczać jedną głowę błazna za mało.

Miałem dzieciństwo jak wiele innych. Ojciec był elektrykiem, a matka rzeźbiarką. I wtedy nadszedł kryzys paliwowy i deflacja. Zrobiło się ciężko. Ojciec tłumaczył mi, że czasami trzeba przełknąć dumę, by zapewnić byt swym ukochanym. Tylko głupcy wykorzystują nieszczęście innych, by zaspokoić swoją chciwość. Nieważne, jak jest ciężko, trzeba chronić to, co ma się najcenniejszego - szczerość, bo tylko ona odróżnia nas od głupców. Tylko ona ma znaczenie.

Pamiętam, jak zabrał mnie do lombardu, by zdobyć pieniądze na kolejne dni. Kiedy zastawiał ślubną obrączkę, ja poczęstowałem się kilkoma komiksami. Zaprzeczyłem, kiedy lichwiarz zwrócił mi uwagę, a ojciec mi uwierzył. Ufał w moją szczerość. Był gotów stanąć w jej obronie. I zrobił to. Nawiązała się szarpanina, zakończona odgłosem wystrzału. Kula odnalazła tatę i ostatnią rzeczą, jaką zrozumiał, gdy komiksy wysypały mi się na podłogę, to że mylił się co do mnie, że poważał mą szczerość o wiele bardziej, niż ja sam.

Nauczyłem się walczyć. Brudno. Aby wygrać. Złamałem matce serce. Wielokrotnie. Nie mogłem patrzeć na swoje odbicie i byłem pewien, że tak samo wszyscy inni nie mogą znieść widoku mojej twarzy. Ale los jest czasami przewrotny. Raz na wozie, raz pod wozem. Kiedy wygrałem w jednorękiego bandytę zrozumiałem, że teraz mój los się odwróci.

Wyszedłem z rynsztoka. Zadbałem o siebie. Inwestowałem mądrze i stworzyłem jedną z tych firm, która miesza się do wszystkiego. Założyłem mamie fundusz powierniczy i co miesiąc wpłacałem na niego 5% zysków firmy, co miesiąc wysyłałem jej uaktualniony stan konta, ale nigdy nie wykonała żadnej wypłaty. Podejrzewam, że nawet nie otwierała kopert.

Powodziło mi się świetnie. Ale znudziło mnie to. I zacząłem popełniać błędy. Głupie błędy. Aby zamknąć usta akcjonariuszom i zwiększyć stopę zysków, autoryzowałem przejście na tańsze surowce w produkcji samochodów. Jeden z nich kupiła mama. Tak... los bywa przewrotny. Tańszy surowiec był przyczyną wypadku, w którym zginęła. Ona i kilkanaście dzieci ze szkolnego autobusu, z którym się zderzyła.

Sprzedałem firmę, kawałek po kawałku. Pieniądze płynęły do rodzin dzieci, które zabiłem. Dziwię się, że sam ze sobą nie skończyłem. Może kiedyś jeszcze to zrobię.

Zalany trafiłem do salonu tatuażu. Przedstawiłem się jako głupiec i kiedy nieprzytomny leżałem na fotelu, wytatuowali mi błaznów na ramionach.

Ze szczelin każdej popękanej duszy spogląda głupiec.

Zadzwonił adwokat mamy. Byłem jedynym spadkobiercą. Dom miał zostać sprzedany, by pokryć długi, które narosły przez lata. Zabrałem tylko pamiątki z dzieciństwa, świadectwo tego, jakim jestem durniem. To był koniec mojej drogi. Kiedy stałem w deszczu na tym moście z jedynymi fragmentami mojego życia, które kiedykolwiek coś znaczyły, naprawdę chciałem skoczyć. Raz na wozie, raz pod wozem. I wtedy wiatr rzucił mi w twarz bilans, który wysłałem mamie. Prawie 20 milionów dolarów. Tak... los bywa przewrotny.

Nigdy więcej nie zapomnę tej prawdy. Że w ludzkim sercu granica pomiędzy błaznem, a królem, jest cienka jak włos. W każdym z nas jest głupiec, który tylko czeka, by wyjść na świat. Jesteśmy jak łakomy chłopczyk podążający za lizakiem. Ale niektórzy z nas powinni wiedzieć lepiej.

Dlatego gdy zobaczyłem, jak błazen wabi chłopca do swej przyczepy, wiedziałem, że to szansa, by społeczeństwu pokazać, czegoś ich nauczyć, poprowadzić. Nauczyć, że zło jest wszędzie wokół. Czai się. Czasami tylko złość jest dość głośna, by dotrzeć do tłumu. Więc zabiłem tego pedofila. A psiak, który się temu przyglądał, stał się moim towarzyszem.

Głupców jest mnóstwo, wystarczy wiedzieć, na co spojrzeć. To, co zacząłem z obywatelskiego obowiązku, z każdym nowym wybitym zębem, uncją upuszczonej krwi, zaczęło się zmieniać. Zaczęło mi się podobać. Tego, co wam pokazuję, być może nie chcecie oglądać. Ale to nie moje zmartwienie.

Kim jestem? Obrońcą uciśnionych? Demaskatorem głupoty? A może kiedyś zakradnę się do ciebie i szepnę do ucha. Przypomnę, że jesteś śmiertelny. Kiedy wszyscy inni odwracają wzrok, potrzebny jest ktoś, kto przypomni, jaka jest cena za przekroczenie granicy. I pokaże im ją, w całej brutalnej chwale, wypruje wraz z flakami.

Głupcy są wszędzie, kryją się na granicy ostrego widzenia. Chroni ich przywilej powszechnej ignorancji i apatii. Chroni przed nimi samymi. Przed społeczeństwem, które nie chce widzieć. Lecz ja ostrzegam ich przed głupcami, przed złem, które kryje się wewnątrz. Właśnie to robię, zabijając tych wszystkich błaznów, jednego za drugim.

Jednego za drugim.

Autor: Hotaru

Galeria numeru

Foolkiller vol. 2 #2

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.