Avalon » Serie komiksowe » Captain Marvel vol. 5 » Captain Marvel vol. 5 #1

Captain Marvel vol. 5 #1

Captain Marvel vol. 5 #1

1: "I Am Here"

Zapowiedź

Prosto ze stron Civil War, opowieść o człowieku, który znajduje się poza czasem. Wypadek w Negative Zone rzuca Captaina Marvela z przeszłości do dnia dzisiejszego. Teraz musi sobie nie tylko poradzić z nadchodzącą śmiercią, ale też ze światem, który bardzo zmienił się, gdy go nie było. Brian Reed i Lee Weeks dają nam miniserię, w której jeden z największych bohaterów Marvela powraca tam, gdzie należy.

Cytat

Heather: "Director Stark asked me to find you. I found you. Now I'll call him and say: 'You were right. Mar-Vell is in France. He really likes 17th-century art. Can I have my pay-check now?'"

Streszczenie

Prezenter programu telewizyjnego opowiada w skrócie wydarzenia ostatnich miesięcy, począwszy od Civil War, a skończywszy na ataku Huka. Podkreśla jednak, że w tle tych wydarzeń mogło dojść do czegoś bardziej znaczącego, co sugeruje rozpowszechniany w Internecie amatorski film. Czyżby prawdą było, że oryginalny Captain Marvel powrócił?

Kilka miesięcy wcześniej. Na Manhattanie trwa wielka bitwa między bohaterami. Nagle, Spider-Man zostaje prawie trafiony wiązką energii, a gdy się odwraca zauważa, że wystrzelił ją nie kto inny, tylko sam Captain Marvel. Próbuje zbliżyć się do niego, ale Mar-Vell odlatuje, postanawia więc znaleźć Starka i od niego dowiedzieć się, czy to kolejny klon. Iron Man strąca go z nieba i zaprzecza, ale nie ma czasu na wyjaśnienia, bo właśnie wtedy Captain America wyzywa go na finałowy pojedynek [tak przy okazji, to jest rozwinięcie wątków z Civil War #7 - Gil].

Nazywam się Mar-Vell. Większość ludzi uważa, że umarłem wiele lat temu. Kree - mój lud - nazywają chorobę, na którą zapadłem, czarnym końcem. Na Ziemi nazywana jest rakiem, ponieważ gdy Hipokrates opisał ją po raz pierwszy stwierdził, że wygląda podobnie do tego skorupiaka. Zawsze podziwiałem w ludziach tę umiejętność dostrzegania w rzeczach czegoś, czego tam nie ma, nawet kiedy wiedzą, że wzrok może ich oszukiwać...

Mar-Vell stoi przed obrazem w Luwrze [Charles le Brun, "Wjazd Aleksandra Wielkiego do Babilonu" - Gil] i wpatruje się w niego przez dłuższy czas. Stwierdza, że Kree doceniliby technikę artysty, ale nigdy nie zrozumieliby przesłania obrazu - tej najgłębszej wiadomości od autora: "Ja istniałem. Ja to stworzyłem". Nagle, spokój zwiedzających zostaje zakłócony przez hałas tłuczonego szkła i trąbę powietrzną, która wdziera się przez rozbity świetlik. Captain Marvel reaguje błyskawicznie, usuwając ludzi z jej zasięgu, aby następnie zająć się jej przyczyną. Okazuje się nią być lokalny super-złoczyńca o imieniu Cyclone. Wystarczy jeden cios, by pozbawić go przytomności i strącić z nieba. Mar-Vell zastanawia się, czy powinien go złapać, ale ostatecznie pozwala mu spaść na ziemię.

Godzinę później, agentka Sante spotyka się w paryskiej kawiarence z kobietą, która ma jej zapewnić telepatyczny kontakt z dyrektorem S.H.I.E.L.D.. Aby spotkanie przebiegało w milszej atmosferze, zostaje przeniesiona do miejsca ze swoich najszczęśliwszych wspomnień, a po chwili dołącza do niej Iron Man. Zapytana o to miejsce, Heather wyjaśnia, że tak pamięta kuchnię swojej babci z czasów, kiedy odwiedzała ją we Francji i podsuwa Starkowi talerz najpyszniejszych ciasteczek na świecie. Po chwili przechodzą do sprawy zasadniczej, czyli Mar-Vella. Tony wyjaśnia, że został on w jakiś sposób przeniesiony w czasie, sprzed momentu zachorowania na raka, i mianowany naczelnikiem więzienia w Strefie Negatywnej wyłącznie dlatego, że nie bardzo wiedział, co z nim zrobić. Chcieli ograniczyć wpływ przeskoku w czasie na jego psychikę, dlatego woleli go odizolować, ale dowiedział się, że w swojej przyszłości, a ich przeszłości, umrze na raka i zniknął, by nagle pojawić się we Francji. Agentka Sante zgaduje, że obawy budzi możliwość zmiany historii, gdyby coś mu się przytrafiło teraz, a Stark potwierdza to i dodaje, że liczy na jej doświadczenie w podobnych przypadkach. Potem wychodzi z kuchni, dziękując za ciastka, a Heather wraca do rzeczywistości.

Na jednej z ulic Manhattanu, człowiek w habicie stylizowanym na kostium Mar-Vella nawołuje do przyłączenia się do sekty, zwanej Bractwem Hala i podążaniem drogą wybawiciela, albowiem ich przywódczyni - Mother Starr - stanęła oko w oko ze zmartwychwstałym bohaterem podczas wielkiej bitwy, a on powiedział jej, że świat nie powinien tak wyglądać, bo jest tu zbyt niebezpiecznie. Wtedy zrozumiała, że on przybył, by zbawić ludzkość, ale ludzkość go zawiodła, dlatego należy zmienić swoje postępowanie i podążać ścieżką dobra, a wtedy on powróci do nas na dobre.

W innej części Manhattanu, reporter Nathan Jefferson próbuje wyprosić audiencję u Mother Starr, ale zostaje spławiony, tak samo jak przez poprzednie kilka dni. Żartuje sobie z mnichów, którzy próbują wznieść się w powietrze, więc dostaje do wyboru: przyłączyć się do medytacji, albo odejść. Wybiera to drugie, ale zostawia wizytówkę, która zostaje dostarczona przywódczyni zakonu. Ta jest zajęta pisaniem czegoś, więc tylko każe rzucić wizytówkę do kosza z innymi i oświadcza, że kiedy ich dzieło się dokona, będą rozmawiać z naprawdę wielkimi ludźmi.

Agentka Sante podchodzi do Mar-Vella w Luwrze, przedstawia się i zapewnia, że chce tylko porozmawiać. Ten, jakby nigdy nic, zaczyna opowiadać o tym, co zachwyca go w obrazie i postaci Aleksandra Wielkiego. Dokonał wielu podbojów i wielkich czynów, ale zanim osiągnął szczyt, umarł we własnym łóżku, w wieku trzydziestu trzech lat. Heather pyta, czy i on ma trzydzieści trzy lata, ale odpowiada jej tyko pytaniem, o co chodzi. Nie musi jednak odpowiadać na nie, bo Mar-Vell sam zgaduje, że Stark przysłał ją, by miała go na oku. Sante wyjaśnia, jakie ryzyko niesie jego śmierć w tych okolicznościach, więc Mar-Vell cynicznie odpowiada, że będzie lepiej, jeśli wróci i umrze tak, jak powinien. Przypomina, że kiedy został wygnany z własnego świata, chciał pomóc Ziemi, a wygląda na to, że jedyne, co osiągnął to tyle, że nawdychał się toksycznych spalin i umarł na raka. Heather zgaduje, że stąd bierze się jego fascynacja Aleksandrem - ze złudzeń na temat wielkich czynów, jakich mógłby dokonać. Mar-Vell zauważa, że jeśli Stark chciał ściągnąć go z powrotem, powinien wysłać Sentry'ego, ale Sante odpowiada, że miała go tylko znaleźć. Zrobiła to, więc teraz pójdzie odebrać czek.

Dwa dni później. Kolejny wielki robot atakuje Manhattan, więc Mighty Avengers zbierają się, by go zniszczyć. Kupa złomu sprawia im nadzwyczaj dużo kłopotów, rozrzucając po ulicach, ale w najbardziej krytycznym momencie, coś przebija się przez głowę robota, a ten pada na ziemię. Bohaterowie, zwykli cywile oraz członkowie sekty z zachwytem obserwują tryumfalny powrót Kapitana Marvela.

Musiałem się zmusić, żeby zostawić ten obraz za sobą i udać się do Nowego Jorku, by poszukać odpowiedzi. Dlaczego tu jestem? Co robiłem w Strefie Negatywnej? Jak mogę wrócić do domu? Nie chciałem, żeby cały świat mnie zobaczył. Żeby wszyscy przypomnieli sobie, jak umarłem... leżąc w łóżku. Myliłem się. Może umrę wkrótce, ale dzisiaj... Dzisiaj żyję. Dzisiaj stoję tu jako wojownik i wysyłam im wiadomość: Ja istnieję. Ja tego dokonałem.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Captain Marvel vol. 5 #1 Captain Marvel vol. 5 #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.