Avalon » Serie komiksowe » Penance: Relentless » Penance: Relentless #1

Penance: Relentless #1

Penance: Relentless #1

Part 1

Postacie
Zapowiedź

Prosto ze stron Civil War: Front Line i Thunderbolts. Kiedyś był bohaterem, teraz Robbie Baldwin pozostała tylko skorupa. Jako Penance, zaczął się powoli staczać w otchłań szaleństwa: najbardziej znienawidzony człowiek w Ameryce, obwiniany za masakrę w Stamford, torturowany przez wizje swojego błędu i ogarnięty dziwną obsesją związaną z pozornie bezsensownymi numerami. Bezwzględna gonitwa rozpoczęta.

Cytat

Ableton: "His mind is trying to rocnfigure itself. He's going to become a new person. It's someone I'm going to be very interested to meet."

Osborn: "I don't care if he's becoming Paris Hilton. I want to know if he's of an use to me."

Streszczenie

Colorado. Pewna dziewczyna, pracująca w jadłodajni w małym miasteczku, stwierdza, że zakochała się od pierwszego wejrzenia. Obiektem jej westchnień jest chłopak, który bywa tu regularnie od jakiegoś czasu. Na razie jednak nie wychyla się ze swoimi uczuciami, bo on zazwyczaj siedzi z boku, zajęty zapiskami w swoim notesie. Ma wrażenie, że coś go smuci i że kryje się za tym jakaś tragiczna i jednocześnie piękna historia. Sam Robert Baldwin po raz kolejny przelicza coś, zapisując w swoim notatniku te same liczby. Wyraźnie absorbują go numery 37, 44, 45, ale kiedy kelnerka pyta, co oznaczają, on odpowiada, że to tylko liczby. Nawet na nią nie patrzy, ale ona odchodzi, uśmiechając się, bo poczuła, że nawiązał się kontakt i że są do siebie podobni. Kiedy Baldwin wychodzi, w telewizji jest akurat nadawany reportaż o wydarzeniach w Stamford, a facet za kasą rzuca uwagę, że winnych powinno się postawić pod ścianą. Znajdując na stoliku wysoki napiwek, kelnerka zgaduje, że tajemniczy nieznajomy wie już o jej uczuciu. Robert przechodzi przez ulicę, odprowadzany nie tylko spojrzeniem jej maślanych oczu, ale także wzrokiem tajnych agentów, którzy pilnują go na każdym kroku. Wchodzi do nieczynnej toalety na pobliskiej budowie, a specjalne urządzenie skanuje jego siatkówkę i uruchamia windę prowadzącą do podziemnego tunelu, gdzie czeka już pociąg, który zabiera go z powrotem do bazy Thunderbolts.

Czekając na niego, psychiatra - doktor Ableton, wymienia spostrzeżenia z Normanem Osbornem. Ableton uważa, że zainteresowanie numerami świadczy o postępie terapii, ale Osborn twierdzi, że to tylko kolejne z natręctw, jakich nabawił się Baldwin. Doktor wyjaśnia, że tak działa stres pourazowy: traumatyczny impuls niszczy połączenia synaptyczne w mózgu, a ten dąży do ich odbudowania, tworząc nowe układy, które w efekcie powodują powstanie nowej osobowości. Ableton chciałby jak najszybciej poznać efekty, ale Osborn obchodzi wyłącznie to, czy chłopak będzie użyteczny dla niego i grupy. Odpowiedź jest twierdząca. Fakt, że na początku chciał mieszkać w pustej celi, a teraz zgodził się na umeblowany pokój oznacza, że zaczyna powoli sobie wybaczać. Przez chwilę patrzą, jak Robbie przebiera się w swoim pokoju, wśród ścian oblepionych wycinkami prasowymi na temat Stamford i półek zapełnionych książkami o zbrodniarzach i szaleńcach. Kiedy spogląda na zegar z ukrytą kamerą, Osborn pyta, czy wie, ze jest obserwowany, ale doktor uważa, że to mało prawdopodobne. Wciąż pozostaje jednak pytanie o numery.

Pytanie to powraca podczas prywatnej rozmowy między Osbornem a Baldwinem. Pierwszy próbuje namówić drugiego, by powiedział, co oznaczają te numery, ale on konsekwentnie twierdzi, że to nic nieznaczące liczby. Norman wścieka się i krzyczy, że nie ma czasu na rozszyfrowywanie jego sekretów, ani na użeranie się ze zbuntowanym nastolatkiem, który sabotuje integralność jego grupy. Mówi, że gdyby nie kontrola rządu, już by go zabił i niewykluczone, że zrobi to mimo konsekwencji. Potem ponownie pyta o znaczenie numerów, ale Robbie spokojnie odpowiada, że sam się domyśli, jeśli jest dość mądry. Osborn podejmuje wyzwanie i mówi, że wie o jego nerwicy natręctw. Zauważa, że liczba 374445 jest kwadratem ilości dni, które upłynęły od wydarzeń w Stamford i twierdzi, że w ten sposób Baldwin chce pokazać, jak rośnie jego poczucie winy. Ten spokojnie odpowiada, że to możliwe, ale ta odpowiedź jeszcze bardziej denerwuje Osborn, który żąda prawdy. Dostaje tylko radę, żeby się nie denerwował, bo oszaleje.

Podczas eskortowania Thunderbolts do ich pojazdu, nowoprzybyły strażnik otrzymuje kilka rad od swojej przełożonej. Podstawowa brzmi: nigdy nie rozmawiaj z nimi. Jakiś czas temu, Venom nakłonił jednego ze strażników, żeby wykłuł sobie oko widelcem ze stołówki, a teraz najwyraźniej próbuje tej samej sztuczki na innym powtarzając, że go widzi. Po starcie, rekruci zostają zapoznani z zasadami działania pojazdu, z naciskiem na fakt, że w razie awarii nie wolno uwalniać członków grupy, a kapsuły ratunkowe są przeznaczone jedynie dla załogi. Tuż przed dotarciem do celu, Moonstone zdradza szczegóły misji: Celem Thunderbolts jest opuszczony tankowiec w pobliżu Baltimore, który jest siedzibą terrorystów znanych jako Terrible Trio, którzy pracują dla rządu Latverii. Według źródeł S.H.I.E.L.D. to oni stoją za kradzieżą kodów odpalających amerykańskie głowice balistyczne, a ponieważ są niezarejestrowanymi nadludźmi, sprawę oddano w ręce Thunderbolts i nadano jej charakter ściśle tajny. Zanim odprawa dobiega końca, żołnierze odkrywają, że Penance wyskoczył z pojazdu bez rozkazu.

Na pokładzie, terroryści właśnie dyskutują nad tym, czy ich pracodawca będzie zadowolony z kodów, czy też nie, kiedy nagle, statkiem wstrząsa eksplozja. Penance bez problemów przebija się przez kolejne pokłady i żołnierzy, aż dociera do ich przywódców. Thunderbolts natychmiast podążają jego śladem, a Moonstone uprzedza o wszystkim Osborna, więc ten - w obliczu konsekwencji - czyni ją osobiście odpowiedzialną za powodzenie misji. Przywódca terrorystów już prawie dociera do łodzi podwodnej - jego jedynej możliwości ucieczki - kiedy na drodze staje mu Penance. Błagając o łaskę, oferuje mu kody do rakiet, ale Penance odpowiada, że jego pracodawca ma coś innego, czego potrzebuje i zamierza pozwolić mu odejść, jeśli przekaże wiadomość: W ciągu doby Doom ma przekazać to coś rządowi USA, albo osobiście zabije wszystkich mieszkańców Latverii. Po tych słowach, zabiera płytę z kodami i pozwala terroryście odpłynąć. Kiedy Moonston i reszta pojawiają się w końcu, oddaje jej płytę, a gdy ona podkreśla, że zlekceważył rozkazy i pyta, czy jest z siebie zadowolony, odpowiada, że nie i odchodzi.

Następnego dnia, kiedy Robbie siedzi w barze, agenci rządowi obserwują go, rozmawiając o ostatniej akcji, w której sam załatwił terrorystów. Jeden z nich dziwi się, że nie został za to uwięziony, ale drugi przypomina, że tak właściwie jest ochotnikiem i wolnym człowiekiem, więc nie mogli nic mu zrobić. Kiedy Baldwin wychodzi z baru, zauważają, że zmienia nieco swoją zwyczajową trasę i wstępuje do sklepu, gdzie kupuje puszkę sprayu. Wychodzi, wciąż powtarzając numery, ale zatrzymuje się na chwilę przy lodowisku, gdzie grupa dzieciaków gra w hokeja. Patrząc na nich, wyobraża sobie, jak umierają w płomieniach, ale wizję tę przerywa prośba, żeby podał krążek, który wylądował u jego stóp. On jednak oddala się w pośpiechu, a obelgi rzucane za nim na tyle rozśmieszają śledzących go agentów, że na chwilę tracą go z oczu, a on natychmiast znika. Wbiegają w najbliższą uliczkę, meldując o wszystkim przełożonym, a Robbie zaskakuje ich, pojawiając się u wylotu alei. Emanuje energią, a bransoleta z nadajnikiem na jego kostce pęka.

Jakiś czas później, wszyscy agenci z okolicy zbiegają się do miejsca ostatniego meldunku kolegów. Znajdują ich nieprzytomnych i odkrywają, że ściany alei zostały pokryte numerami, które powtarzał Baldwin.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Penance: Relentless #1 Penance: Relentless #1

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.