Avalon » Serie komiksowe » Incredible Hulk vol. 3 » Incredible Hulk vol. 3 #96

Incredible Hulk vol. 3 #96

Incredible Hulk vol. 3 #96

"Planet Hulk: Anarchy" - part 1 of 4

Postacie
Zapowiedź

brak zapowiedzi

Cytat

Hulk: "There's nobody here but us monsters."

Streszczenie

[Uwaga: Przed przeczytaniem tego numeru powinno się zajrzeć do drugiej historii w Giant-Size Hulk pod tytułem "Banner War" - BB]

 

Dysydenci, byli niewolnicy i wszyscy inni, którzy marzyli o wolności podążyli za Hulkiem do Wynaturzonych Lasów, pełni nadziei, ale teraz w ich dusze wdarła się wątpliwość. Czy dobrze postąpili? W powstałym tam swoistym obozie uchodźców, jeden z różowoskórych rozgłasza skandaliczne plotki na temat Zielonej Blizny, między innymi o tym, że zjada ludzi. Miek nie może już tego słuchać i atakuje owego plotkarza. Rozdziela ich Hulk. Wystraszony różowoskóry ucieka. Okazało się, iż jest on imperialnym szpiegiem. Po oddaleniu się od obozu, myśląc, że nikt go nie słyszy, wyciągnął komunikator i skontaktował się z panią porucznik. Zdał jej raport o pozycji obozu i nikłych systemach obrony. Caiera uważa, że to zbyt proste i że to zasadzka, ale towarzyszący jej Gubernator prowincji, na której się akurat znajdowali, nie licząc się z jej zdaniem daje rozkaz do rozpoczęcia bombardowania. Szpieg, widząc już na horyzoncie nadlatujące, dziwne, ale adekwatne do fauny tej planety, istoty z przywiązanymi ładunkami wybuchowymi chciał uciec, ale napotkał na Hulka i Korga. Ci przetrzymali go do czasu aż bomby spadną na obóz, a gdy to się stało, potoki ognia strawiły wszystko w okolicy. Spłonął też i szpieg, a towarzyszący mu Hulk i Korg wyszli z tego bez szwanku, ponieważ płomienie się ich nie imają.

 

Trochę później. Pani porucznik i jej odziały przeszukują zgliszcza obozu, ale jedyne ciało, jakie znaleźli, to był ich szpieg. Caiera miała rację, to była zasadzka, ale przezornie sama też coś zaplanowała. Tymczasem Gubernator dokonuje egzekucji na kilku schwytanych nieopodal wieśniakach. Z daleka, z ukrycia obserwują ich dysydenci. Elloe Kaifi nie może znieść widoku mordowanych ludzi i chce zaatakować. Przeciwnicy są odsłonięci i jest ich mniej. Ale Hiroim pobierał te same nauki, co pani porucznik i wie, że to zbyt proste. Rozejrzał się uważnie po okolicy i zauważył po drugiej stronie pogorzeliska stworzonego po wybuchach bomb ukryte oddziały wroga. Hiroim powstrzymał gotowych już do walki Hulka i resztę. To była zasadzka, aby wywabić ich z ukrycia. Dysydenci, choć niechętnie, odchodzą. Miek zna miejsce w okolicy, gdzie można się schronić.

 

Jedna z okolicznych osad. Wszyscy żołnierze chroniący ją od lat przed Wildebotami odeszli, ponieważ zostali wezwani przez Gubernatora, pozostawiając wieśniaków samych sobie. Nie minęło dużo czasu, gdy mechaniczne bestie zaatakowały tę osadę. Ale na szczęście dla żegnających się już z życiem wieśniaków, akurat wtedy przybył Hulk i jego towarzysze. Dysydenci szybko i łatwo uporali się z Wildebotami, a w zamian zarządca uratowanej osady - Charr, ugościł ich z pełnymi honorami. W czasie uczty Miek wymknął się niepostrzeżenie na pobliskie pola. Okazało się, iż dawno temu jego rój miał tu swój ul. Tysiące robakopodobnych podobnych do Mieka żyło tu w spokoju, do czasu, gdy przybyły oddziały różowoskórych i zajęły te ziemie wbrew starożytnym prawom, wybijając cały rój. Miekowi udało się przeżyć tamtą masakrę i zbiec, lecz wkrótce trafił do niewoli, a po latach został gladiatorem. Teraz klęcząc na zbiorowej mogile swojego roju przywołał tamte wizje i pogrążony w żałobie przekazał je telepatycznie gladiatorom, z którymi zawarł przymierze. Teraz oni są jego rodziną. Miek otrząsnął się ze smutku i rozpoznał w zarządcy przywódcę rózowoskórych, którzy dokonali wtedy rzezi na jego roju. Nie mogąc pohamować gniewu wyzwał go na pojedynek. Zarządca Charr, świadom zbrodni, jakich kiedyś dokonał i pewny zwycięstwa, przyjął wyzwanie i umówił się na wieczór.

 

Wieczorem, zarządca Charr szykując się do walki na śmierć i życie począł załatwiać wszystkie swoje sprawy, tak na wszelki wypadek. Zaprowadził swoje dzieci do podziemi i przypomniał im, że codziennie trzeba karmić stwory tam trzymane. A były ich setki, wszystkie skryte w ciemnościach korytarzy.

 

Chwilę później na głównym placu osady, na prowizorycznym ringu, stanęli naprzeciw siebie uzbrojeni w dzidy zarządca Charr i Miek. Nie minęło kilka sekund, jak górujący wzrostem, siłą i wyszkoleniem nad swym oponentem zarządca powalił Mieka i nadepnął mu na jedną z czterech rąk unieruchamiając do podłoża i zaproponował, aby ten się poddał. Jednak Miek nie miał niczego takiego w planach. Z zawziętością zaczął się szarpać i wyrywać, aż w końcu ostrzem dzidy odciął własną rękę i wywrócił zaskoczonego zarządcę. Już miał go zabić, ale zapłakane spojrzenia rodziny Charra mu na to nie pozwoliły. Miek osunął się na kolana i zaczął rzewnie płakać, ponieważ nie był w stanie pomścić swojego roju. Na ten udręczony zew coś odpowiedziało tym samym z podziemi. Gladiatorzy spojrzeli po sobie ze zdziwieniem. Hulk chwycił połać ziemi i wyrwał ją odsłaniając podziemia osady. A stamtąd wypełzły setki robakopodobnych istot podobnych do Mieka i lęgnących do niego jak do bohatera. Gladiatorzy spojrzeli wściekle na zarządcę, a ten już nawet nie próbował się tłumaczyć, tylko czekał pogodzony ze swym losem.

 

Kilka godzin później. Do osady, a raczej tego co z niej zostało, przybyła Caiera i prowadzone przez nią wojsko. Gladiatorzy oraz towarzyszący im byli niewolnicy i dysydenci odchodząc zrównali osadę z ziemią, pozostawiając jej mieszkańców w rozpaczy, aby pamiętali, że nie powinni nikogo trzymać w niewoli. Gubernator Denebo podszedł do zdruzgotanego zarządcy Charra i spytał się, czy to potwory im to zrobiły. Zarządca spojrzał na swoje odbicie w złotej, lśniącej zbroi gubernatora i odpowiedział, tak, potwory to wszystko, co teraz widzi.

 

Autor: Black Bolt

Galeria numeru

Incredible Hulk vol. 3 #96 Incredible Hulk vol. 3 #96

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.