Avalon » Serie komiksowe » Alias » Alias #14

Alias #14

Alias #14

"Rebecca, Please Come Home" - Part 4

Postacie
Cytat

Jessica: "Can I ask you a question?"
Bouncer: "What?"
Jessica: "Have you ever been kicked in the nuts by a superhero?"

Streszczenie

Rebecca staje na scenie w blasku reflektora i zaczyna mówić o swoim ulubieńcu – Daredevilu. Ostatnio brukowce pisały o nim dużo, żerując na sensacyjnej wiadomości, jakoby obrońca Hell's Kitchen był jednocześnie Mattem Murdockiem – ślepym adwokatem. Jest przekonana, że to prawda, a wiadomość ta jest dla niej absolutną rewelacją, bo w jego podwójnej tożsamości dostrzega paradoks, który obala schematy współczesnego świata. Będąc jednocześnie adwokatem i stojąc ponad prawem jako bohater, uosabia moralną dwoistość rzeczy, jaką współczesny świat próbuje wygładzić, operując prostymi pojęciami, jak dobro i zło. Zainspirowana tymi wydarzeniami, napisała wiersz, który teraz chciałaby przeczytać wszystkim zebranym na wieczorku poetyckim w tym nowojorskim klubiku.

Kiedy schodzi ze sceny, podbiega jej dziewczyna i pochwaliwszy występ całuje ją. W tej chwili obok dziewczyn staje Jessica. Rebecca dostrzega ją kątem oka i już wie, że wszystko się wydało. Bez słowa wyjaśnienia, Jess chwyta ja za rękę i ciągnie w kierunku wyjścia. Kiedy jej dziewczyna zaczyna krzyczeć i wtrąca się barman, Jessica wyjaśnia, że Rebecca jest nieletnią uciekinierką z domu, a ona została wynajęta przez rodziców, aby ją odnaleźć. Przed drzwiami drogę zastępuje im ochroniarz, więc Jess pyta go, czy wie, jakie to uczucie zostać kopniętym w jaja przez superbohaterkę, po czym zapoznaje go z tym uczuciem.

W samochodzie pędzącym w kierunku Lago, panuje długie milczenie. Rebecca przerywa je stwierdzając, że w każdej chwili może wyskoczyć, ale wystarczy spojrzenie Jessiki, żeby zrezygnowała z tego pomysłu. Pyta, czy Jessica w ogóle przejmuje się jej spojrzeniem na całą sprawę, ale ta odpowiada, że interesuje ją tylko wykonanie zlecenia. Tak czy inaczej, Rebeca postanawia przedstawić swój punkt widzenia. Całe życie spędziła w mieścinie pełnej bigotów i rasistów, żyjąc w przekonaniu, że jest dziwadłem, bo myślała inaczej niż oni wszyscy. To wszystko doprowadzało ją do szału, więc któregoś dnia wybrała się do sąsiedniego miasteczka, żeby odetchnąć na chwilę i odkryła, że tam życie wygląda zupełnie inaczej – nikt nie patrzył na nią jak na cudaka, a ludzie słuchali, co ma do powiedzenia i rozmawiali z nią o tym. Następnego dnia postanowiła więc spakować się i w środku nocy wyjechać do Nowego Jorku, a cały ten syf zostawić za sobą. Co więcej – oświadcza, że zrobi to ponownie już następnego dnia. Jessica jest niewzruszona tym monologiem, więc dziewczyna kontynuuje. Mówi, ze w mieście znalazła miłość i znalazła sobie zajęcie, które lubi, i nie zamierza gnić w szkole, słuchając tych bredni, czekając na magiczny moment, kiedy będzie dorosła i będzie mogła zrobić to, co chce, bo życie jest na to za krótkie. Jessica mówi, że ludzie martwili się o nią, a na to Rebecca odpowiada, że jej matka jest zakłamaną suką, a ojciec chociaż troszczy się o nią, wpadł w taką apatię, że nie ma już dla niego wyjścia. Reszta zupełnie jej nie obchodzi, ale jeśli jej zniknięcie zmusi ich do myślenia, to tym lepiej. Wyjątkiem jest tylko jej sąsiad - Lenny (ten, który ją wydał i dobrze o tym wie) – jemu powiedziała co planuje, bo chłopak jest inny od tamtych i nie chciała, żeby się martwił. Przerywa na chwilę czekając na reakcję, ale ponieważ nie ma żadnej, zmienia temat i pyta, czy Jessica naprawdę jest superbohaterką. W tym momencie dzwoni komórka Jess, więc podłącza ją do zestawu głośnomówiącego. To Matt Murdock prosi o spotkanie następnego ranka, bo zdaje się, że może potrzebować usług Jess. Kiedy rozmowa dobiega końca, Rebecca wciąż siedzi z rozdziawioną z wrażenia japą i dopiero po chwili zaczyna się zachwycać tym, co usłyszała. Zamyka się jednak, kiedy wjeżdżają do miasta i zauważa wielki billboard z prośbą o jej powrót.

Kiedy podjeżdżają pod dom rodzinny Crossów, ciotka Rebecci jest właśnie prowadzona do radiowozu w kajdankach, a Patrice próbuje wypytać ją, dlaczego zabiła męża swojej siostry. Gdy samochód się zatrzymuje, dziewczyna wybiega natychmiast, zadając mnóstwo pytań, ale zgromadzeni gapie tylko patrzą się na nią w osłupieniu. W końcu z tłumu wybiega jej matka i na powitanie mocno uderza ją w twarz krzycząc, że jest samolubną dziwką i jej ojciec zginął przez nią. Szeryf przytrzymuje kobietę, a Jessica rozdziela je. Rebecca pyta, dlaczego nie powiedziała jej o śmierci ojca i ucieka z płaczem, a matka rzuca za nią wyzwiska. Szeryf musi się nią zająć, więc Jess obiecuje odnaleźć dziewczynę.

Znajduje ją na kościelnej wieży, gdy siedzi na dzwonnicy i płacze. Na początek mówi, że śmierć ojca nie jest jej winą – wygląda na to, że matka z ciotką tylko czekały na okazję. Rebecca pyta, jak ją znalazła, więc Jess wyjaśnia, że czytała jej pamiętnik. Wie, że w tej sytuacji zabrzmi to banalnie, ale chce jej powiedzieć, że nie powinna marnować swojego talentu w takim miejscu. Znajomy pisarz powiedział jej kiedyś, że popieprzone dzieciństwo to najlepszy wstęp do sukcesu w tej dziedzinie, więc ma szanse. Rebecca stwierdza, że to kiepski żart i pyta, dlaczego świat jest taki spaprany. Odpowiedź brzmi: bo jest i już. Jessica jest jednak pewna, że tutaj życie bardzo szybko wróci do swojej normy, a cały ten epizod stanie się tylko lokalną legendą, więc jeśli dziewczyna ma na to ochotę, może zabrać ją z powrotem do Nowego Jorku.

Później. Szeryf zastaje Jessikę na parkingu przed posterunkiem. Zapytana, co tu robi, wyjaśnia, że chciała odwieźć Rebeccę do miasta, ale jej dziewczyna przyjechała tutaj i postanowiły zostać. Szeryf wręcza jej czek z zapłatą za wykonane zlecenie i dodaje, że musiał przycisnąć matkę dziewczyny, żeby zapłaciła. Zapytany o zabójstwo mówi, że ciotka przyznała się do wszystkiego - pokłócili się po pijaku i przypadkowo go zadźgała. Jessica oddaje mu pamiętniki Rebecci, które zapomniała zostawić w domu i żegnają się żałując, że sprawy nie otoczyły się inaczej.

Gdy Jessica wyjeżdża z miasteczka, dzwoni jej komórka. To Scott Lang. Kurtuazyjnie pyta, czy dzwoni nie w porę, więc Jess najpierw zaczyna się użalać na ciężką sprawę, jednak po chwili stwierdza, że może ta rozmowa poprawi jej humor.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Alias #14

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.