Avalon » Serie komiksowe » X-Men: Endangered Species » X-Men: Endangered Species

X-Men: Endangered Species

X-Men: Endangered Species

[bez tytułu]

Postacie
Cytat

Wolverine: "I know I'm wearing black, Summers, but do you see a dog collar up here?"
Cyclops: "No."
Wolverine: "Then why are you confessing?"
Cyclops: "I was five when I saw Pinocchio. It made a big impact. I still sort of assume that all the really short guys are somebody's conscience."
Wolverine: "Not me."
Cyclops: "Obviously."

Streszczenie

Bóg daje, Bóg zabiera. Większość może się w tym dopatrzyć paradoksu. Jednakże, bez względu na wszystko, musimy pamiętać, iż każde wydarzenie jest wolą Boga i dzieje się według odgórnego planu. Za każdym razem, gdy następuje zmiana, niesie ona w sobie przyczynę. Kiedyś będzie nam dane ją zrozumieć, teraz musimy kontynuować egzystencję. Każdy ból ma swój cel. Teraz widzimy wszystko zdeformowane, lecz pewnego dnia zrozumiemy. Pojedyncze części układanki stworzą całość.

Dalsze słowa kazania rozbrzmiewają echem w małej kapliczce. Większość słucha ich w zadumie, niektórzy ocierają łzy, inni są wyraźnie znudzeni. Kolejnym etapem jest wyniesienie trumny. Kondukt żałobny podąża za nią w milczeniu. Dwie dziewczyny pozostają w tyle. Mercury pyta się X-23, czy życie chłopca potoczyłoby się inaczej, gdyby przyłączył się do nich. Prawdopodobnie nie, jednak ostatnimi czasy uczestniczą w zbyt dużej ilości pogrzebów.

Trzy minuty ciszy dla uczczenia pamięci zmarłego. Xavier koncentruje się i skanuje myśli zebranych. Jedne z nich zwracają jego uwagę. Kobiecy głos zauważa, że zachowywali się jak bogowie. Arogancko i bezmyślnie. Myśleli, że stworzą nową historię za pomocą magicznej formuły. W swej doskonałości nie zorientowali się, że ona nie ma scenariusza. Teraz dostają to, na co zasłużyli. Profesor przypomina sobie początki X-Men. Po drugiej stronie trumny Emma posyła mu delikatny uśmiech.

Pogrążony w ciszy Logan na nowo przeżywa swe największe straty. Trumnę wypełniają ciała Mariko, Jean i Sabretootha. Jego pazury wysuwają się. Nightcrawler zwraca mu na to uwagę. Mutant przeprasza. Zamyślił się. Po raz kolejny zobaczył siebie na cmentarzu, opłakującego wszystkich swoich przyjaciół.

Umysł Xaviera wyłapuje monolog starego mężczyzny. Przybysz najwyraźniej zdaje sobie sprawę z tego, że jego myśli są skanowane. Delikatnie dotyka nadgarstka i zakłóca przekaz.

Ostatni etap. Czerwone róże lądują na trumnie. Tłum rozchodzi się. Emma ze Scottem podchodzą do rodziców zabitego. Lider X-Men dziękuje, że wyrazili oni zgodę na tak dużą liczbę mutantów na ceremonii. Ojciec chłopca wybucha. Jego syn nie był liczbą, tylko żywą istotą. Mutanci tylko skreślili jego imię z listy i przyszli tu użalać się nad swym losem. Frost telepatycznie informuje Summersa, że dobra migrena uspokoiłaby ich rozmówcę. Lider X-Men nie popiera jej metod. Spokojnie oświadcza, iż każda grupa czci poległych członków, a oni nie są tu wyjątkiem. Postarają się więcej nie zakłócać porządku.

Wolfsbane i Rictor przechadzają się po cmentarzu. Dziewczyna rozwodzi się nad potęgą Stwórcy, twierdząc, że nic nie może zachwiać jej wiary. Chłopak nie jest tak pewny swej postawy. Zauważa tylko, iż zabity był szczęściarzem, gdyż umierał wiedząc, kim jest.

Bishop podchodzi do dwójki mężczyzn. Żadnych zamieszek i przeciwników mutantów. Jego praca przebiegała bez większych zgrzytów. Niespodziewanie Cannonball pyta go, dlaczego, jako człowiek z przyszłości, nie mógł ich przed tym ostrzec. Mutant stara się wytłumaczyć mu wszystkie paradoksy. Jego linia czasowa wcale nie musi być przedłużeniem ich. A może właśnie nią jest.

Nightcrawler przypomina młodym studentom, że limuzyna zabierze ich do szkoły. Mercury chce wiedzieć, jak zginął chłopak. Nauczyciel informuje ją, iż był to zwyczajny wypadek drogowy. Dziewczyna wybucha. Chciałaby, by sprawca całego zamieszania ożył, gdyż wtedy zajęłaby się nim sama. Płacząc zarzuca mu brak rozwagi. Nie mogą już pozwalać sobie na tak głupie błędy, jak przechodzenie przez ulicę na czerwonym świetle, gdy stoją na pograniczu wyginięcia.

Tajemniczy staruszek ukrywający na cmentarzu swe myśli wchodzi do limuzyny. Nawołujący głos Xaviera przerywa tę czynność. Delikatny ruch w okolicy nadgarstka i urządzenie maskujące przestaje działać. Sebastian Shaw staje przed twórcą X-Men w całej swej okazałości. Użył tego fortelu, by nie wzbudzać niepotrzebnej ciekawości. Nie znał zabitego i nie chciał go w żaden sposób zrekrutować, jednakże w obliczu sytuacji, w jakiej się znaleźli, każda taka śmierć zasługuje na odpowiedni szacunek. Jeśli natomiast Xavier tak koniecznie dąży do konfrontacji, to będzie ją mieć. Gdy to mówi, dwóch rosłych ochroniarzy pojawia się obok Profesora. Wystarczy jeden mentalny rozkaz, by obalić ich własną bronią. Tego rodzaju pobudki nie są typowe dla Hellfire Clubu, zwłaszcza po tym, jak wielokrotnie próbował on zniszczyć X-Men. Shaw ripostuje. Obie organizacje mocno wchodziły sobie w drogę. Kiedyś wydawało mu się, że właśnie wraz z Profesorem X i Magneto będą wizjonerami mogącymi ocalić ich rasę. Dziś patrząc wstecz na swe działania może powiedzieć, iż tylko walczyli między sobą. Wchodząc do limuzyny każe pozdrowić Emmę i odjeżdża.

Beast i Multiple Man prowadzą ożywioną rozmowę w zabytkowej części cmentarza. James nie może uwierzyć, że to powolny koniec mutantów. Musi istnieć jakieś rozwiązanie, program ponownego rozmnożenia. Hank do tej pory próbował już wszystkiego, a pomysł kolegi jest nierealny, gdyż zostało ich zbyt niewielu, by tego dokonać. Słysząc to rozmówca kilkakrotnie strzela z palców. Zewsząd pojawiają się sobowtóry. Niestety nawet jego umiejętność na nic się nie zda. Mutanci przekroczyli już punkt, w którym coś takiego mogłoby ich ocalić. Materiał genetyczny pozyskany w ten sposób byłby zbyt jednolity. Nie oznacza to jednak, że nie będą się dalej starać.

W scenerii zachodzącego słońca, Scott zdejmuje okulary i wysyła potężną dawkę energii w niebo. Logan przygląda się tej scenie. Summers wyjawia mu, iż to on przeprowadzał wywiad z zabitym chłopcem, a w obliczu tej tragedii za nic nie może sobie go przypomnieć. Ponieważ odrzucił ich ofertę, chcąc żyć normalnym życiem, nikt nie poświęcił mu należytej uwagi. Zdaniem Wolverine'a ten przypadek uczy ich, że śmierci należy spoglądać prosto w oczy. To nauczy ich lepiej szanować życie. Jest ono procesem nieustannego dążenia do tego, co przed nami. Nie można się poddać i spocząć na laurach. Walka musi trwać. Zresztą, nawet gdyby chcieli usunąć się w cień, nie potrafią już przestać walczyć.

Autor: White King

Galeria numeru

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.