Avalon » Serie komiksowe » Civil War: The Confession » Civil War: The Confession

Civil War: The Confession

Postacie
Cytat

Man is the only animal that deals in that atrocity of atrocities, War. He is the only one that gathers his brethren about him and goes forth in cold blood...to exterminate his kind. He is the only animal that for sordid wages will march out...and help to slaughter strangers of his own species who have done him no harm and with whom he has no quarrel...And in the intervals between campaigns he washes the blood off his hands and works for "the universal brotherhood of man"--with his mouth.
- - "What Is Man?" - Mark Twain - -

Streszczenie

Część Pierwsza


W ulewnym deszczu, Iron Man ląduje na pokładzie Helicarriera. Zostaje powitany zgodnie z procedurą, ale pyta tylko, czy on już tu jest i czy nie było problemów, a gdy otrzymuje potwierdzenie, w milczeniu przechodzi obok żołnierzy do sali w końcu korytarza. Kiedy jest już sam, odcina się od źródeł informacji, zdejmuje hełm i wita się z osobą, do której chce przemówić. Zaczyna od stwierdzenia, że żołnierze Nicka Fury nie akceptują go jako dyrektora S.H.I.E.L.D.. Tak czy inaczej, będą musieli się przyzwyczaić, ale w tej chwili ich niepewność wynika chyba z faktu, że w inauguracyjnym przemówieniu porównał swoje zwycięstwo do legendarnego zwycięstwa Pyrrusa, króla Epiru. Sam czuje się podobnie i chciał, żeby wszyscy o tym wiedzieli, ale jego przemowa wyszła tak, jakby próbował obwinić za wszystko żołnierzy, którzy teraz są pod jego rozkazami. Zdaje sobie sprawę, że nie potrafi przemawiać do żołnierzy i przyznaje to, ale chciałby mówić o czymś innym. Teraz wreszcie może udzielić odpowiedzi a najważniejsze pytanie: "dlaczego". Kilka lat wcześniej, podczas starcia z Doomem, obaj przypadkowo przenieśli się w przeszłość i trafili do Camelot [okolice Iron Man #150 - Gil]. On sam sprzymierzył się z Arturem, podczas gdy Doom stanął po stronie Morgan Le Fey i razem zaatakowali zamek z armią zombie. Wtedy po raz pierwszy pomyślał o zagrożeniu wielką wojną nadludzi. Zdał sobie sprawę, że drobne potyczki między bohaterami a złoczyńcami muszą w końcu przerodzić się w większy konflikt. Jego instynkt wynalazcy-futurysty nie tylko dostrzegł przyczynę, ale też natychmiast zaczął pracować nad rozwiązaniem problemu. Nie wiedział wprawdzie, kiedy dojdzie do wojny i jaka dokładnie będzie sytuacja, ale czuł, co trzeba zrobić, żeby zminimalizować straty. Jedynym rozwiązaniem było stworzenie organizacji nadludzi, która zajęłaby się ich problemami - swoistej policji, która nie tylko likwidowałaby istniejące problemy, ale też tworzyła prawa, które zapobiegałyby powstawaniu kolejnych. Pierwszą próbą realizacji tego pomysłu było powstanie Illuminati, ale nawet w tym gronie nie czuł się na tyle pewnie, aby ujawnić wszystkie swoje przewidywania, obawy i sugestie, więc zatrzymał je dla siebie. Z czasem zauważył, że ludzie zaczynają inaczej reagować na bohaterów - biorą ich istnienie za pewnik i zaczynają oczekiwać pomocy tak, jakby już byli jakąś służbą porządkową. Kiedy dowiedział się od Nicka Fury o projekcie ustawy rejestracyjnej wiedział już, że to będzie zapalnik konfliktu. Przewidział podział środowiska bohaterów i wiedział, kto stanie po której stronie - ostatecznie tylko Parker zdołał go zaskoczyć zmianą decyzji. Przewidział też, że nie potrwa długo, zanim ktoś z nich popełni błąd, który będzie pretekstem dla przyjęcia ustawy, a wtedy będą musieli dostosować się do wymogów nowego prawa, aby móc dalej działać. Sprzeciw byłby jedynie wyrazem arogancji, a w tej sytuacji także przestępstwem - jednak był nieunikniony. Wiedział, że w tej sytuacji będzie zmuszony wziąć sprawy w swoje ręce, więc uczynił to swoim wyborem - bo jeśli nie on, to kto? Jedyne, z czego może być dumny to fakt, że przez cały ten czas nie sięgnął po alkohol, ale poza tym nie ma czym się chwalić, bo musiał wybrać zło. Mniejsze zło, ale jednak zło. Robił wszystko, żeby zminimalizować straty: wchodził w układy, kłamał, dzielił i rządził. Chociaż wiedział, że przyjaciele go znienawidzą, a ludzie uznają za drania, musiał to zrobić, żeby zapobiec najgorszemu. Ale zawiódł i stało się najgorsze. Teraz jedyną osobą, której może się do tego przyznać, jest martwy przyjaciel. Ze łzami w oczach pochyla się nad ciałem Steve'a i przyznaje, że nie było warto.


Część Druga


Dwa dni wcześniej, na wyspie Rykera wylądował śmigłowiec z wyjątkowym więźniem. Niektórzy żołnierze salutowali, kiedy wyprowadzano Steve'a Regersa, jednak inni pouczali ich, że to już nie jest Captain America. Kiedy przy pełnej obstawie dostarczono więźnia do ciasnej celi i włączono energetyczne kraty, Steve odezwał się do młodego strażnika, który oddał mu honory i spytał ile ma lat. Ten odpowiedział, że ma 22 lata, na co Steve odrzekł, że sam ma 85. Młodzieniec zaproponował, żeby napisał książkę o swoim życiu, bo będzie miał na to dużo czasu, ale Rogers odparł, że zostanie osądzony za zdradę stanu i powieszony. Strażnik zaprzeczył, ale Steve zmienił temat i spytał, dlaczego nie mają broni. Usłyszał, że dostali specjalne energetyczne pałki, które reagują na ich odciski palców, żeby więzień nie mógł ich odebrać i użyć przeciwko strażnikom. Żołnierz chciał powiedzieć coś o nowym dyrektorze agencji, ale musiał przerwać, bo wspomniany właśnie pojawił się w korytarzu. Kazał wszystkim odejść, a sam stanął przed celą Rogersa i w milczeniu stał tak przez kilka minut, aż więzień nie wytrzymał i spytał, czego chce. Iron Man zasugerował, że powinien się poddać wcześniej, na co Steve odparł, że uważa go za niezrównoważonego psychicznie. Sam uchodzi za oderwanego od rzeczywistości, ale to Stark jego zdaniem jest chory i niewykluczone, że to sprawka tych jego nowych zdolności, których nie rozumie. Iron Man odparł, że rozumie je doskonale, a gdyby jego przeciwnik mógł powiedzieć to samo, nie siedziałby tu teraz. Rogers zapytał go, czy uważa, że wygrał, a gdy Stark potwierdził oświadczył, że jego strona przynajmniej trzymała się swoich zasad, podczas gdy ci drudzy swoje zaprzedali. Twierdził, że Stark uważa się za lepszego, bo potrafi zaprogramować komputer, ale za to nie wie nic o podstawowych wartościach, takich jak wolność, zaś swój wywód poparł cytatem z Marka Twaina. W końcu obwinił go za całą wojnę, krzykiem zapytał, kto dał mu prawo decydować, co jest słuszne i wreszcie, jak czuje się jako król świata, mając całą władzę w swoich rękach. Na koniec rzucił jeszcze z całą siłą swojego głosu jedno pytanie: "czy było warto?". Iron Man powiedział mu tylko, że nie umie przegrywać, po czym odwrócił się i odszedł. Sam w swojej ciasnej i ciemnej celi, Steve musiał przyznać mu rację.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.